wtorek, 26 marca 2013

Believe Tour

Chciałbym Wam opowiedzieć o czymś co nie zdarza się każdego dnia. Nie zdarza się dla nas, bo jeśli chodzi o drugą stronę stało się to ich codziennością ale wszystko po kolei!
25 marca 2013 roku - data zwyczajna dla jednych, dla Marioli oraz Ireneusza to dzień ich imienin, a dla wszystkich fanów młodego Kanadyjczyka to coś w rodzaju dnia sądu. Dzień, w którym wszystko, co oglądali do tej pory w internecie pojawi się tuż przed Nimi. Muszę przyznać, że tak samo było ze mną i chociaż wiedziałem, czego się spodziewać, bo takie filmiki i plan koncertu zna się na pamięć, to radość, podziw i zdumienie były wielkie. Chociaż bilety były jednakowe co do wielkości, czy wyglądu, to każdy docierał pod arenę na różne sposoby. Niektórzy nadciągali pociągami, inni przyjeżdżali samochodami, a niektórzy zwyczajnie wyszli z domu i przyszli na koncert, bo Atlas Arenę widzą z okna pokoju :p

Interesujesz się muzyką, wpadasz na piosenkę jakiegoś wykonawcy, zaczyna Ci się podobać i po prostu zaczynasz go słuchać. Śledzisz Jego poczynania, daty premier singli, zdjęcia w internecie, wpisy na portalach, filmiki z koncertów, z ulicy, z rodzinnego domu itd. W pewnym sensie w padasz w pewien stan, który pozwala Ci poczuć, że jesteś blisko kogoś, kto tak naprawdę jest tysiące km od Ciebie. Czujesz, że znasz Go bardzo dobrze, tak jak najlepszego kumpla. Wielu zarzuca mu ' jedzie z playback'u ' . W zasadzie to pół playback ale nie każdy musi to wiedzieć. W końcu to normalne, że tak wielka gwiazda powinna zaśpiewać przykładowo wszystkie 15 piosenek na żywo. Dodam jeszcze - mając 10-15 koncertów w miesiącu. Nikt nie jest maszyną, każdy to rozumie, więc muszą wybrać coś, co pójdzie częściowo z taśmy i dośpiewać resztę, a piosenki, które są naprawdę bombą w repertuarze śmignąć na żywo. Nikt nie byłby w stanie odśpiewać każdego słowa i nie odwołać następnych koncertów z powodu choroby. To jest chyba nazywane ryzykiem zawodowym w tej branży.
Gdy do tego dochodzi jeszcze Jego historia, fakt, że żył tak jak Ty, że nie zawsze się powodziło, że było ciężko lecz nie poddał się i zawalczył o swoje marzenia, to w głowie przeskakuje coś co sprawia, że traktujesz go z pewną wyższością nad innymi ulubieńcami, bo jest taki jak Ty, jak ja. Pracą, wyrzeczeniami i dzięki niesamowitym osobom, które mu towarzyszą doszedł tam gdzie jest teraz. 
Dla mnie ' te osoby ' to coś fenomenalnego. On nie istniałby bez Nich, i na odwrót! Razem z moją dziewczyną dojechaliśmy pod Atlas Arenę grubo przed koncertem i to co zobaczyliśmy totalnie nas zaskoczyło. Wiedzieliśmy, że tak jest ale dopiero gdy zobaczyliśmy to na własne oczy dotarło to do nas tak naprawdę. Nie oszukujmy się, gdy widzisz 20-parę ciężarówek i naście jednakowych autobusów


to zaczynasz sobie zdawać sprawę, że ekipa, która tu dotarła to nie tylko osoby, które widzi się na scenie.
Wiadomo, że zawsze najważniejszy jest jeśli można nazwać to tak w tej sytuacji, ' frontman ' . Ale co ten frontman, którym jest Justin zrobiłby bez dziesiątek osób, które nie wiem.. złączają rurki, z których stawiają konstrukcje sceny. Bez osób, które zajmują się dźwiękiem. Bez osób, które odpowiedzialne są za wizualizacje na koncercie. Bez osób, które dbają o ich bezpieczeństwo. Bez kierowców tych kolosów, bez których nic by tu nie dojechało. Bez specjalistów od logistyki, bez osób odpowiedzialnych za te osoby, aby nikt z nich nie nawalił. Cała MASA ludzi, którzy działają jak jedna wielka, dobrze naoliwiona maszyna, która już od paru lat nie zatrzymuje się i nie zwalnia. Coś niesamowitego! Moment, w którym wchodzisz na koncert i odgarniasz kotarę, a Twoim oczom ukazuje się hala, na której stoi ta scena, te monitory, głośniki zwisające nad widownią jak kwiaty w ogrodzie oraz tony sprzętu, to właśnie wtedy dociera do Ciebie, że tu nie chodzi tylko o zaśpiewanie piosenki. Tak to się kreci. Tak to wygląda. Pot, masa czasu i wysiłku, aby koncert był udany. Robią to dla ludzi na całym świecie, tak jak zrobili to dla nas wczoraj i zdają sobie sprawę z tego, że większość z nas nie zastanawia się nad tym co, gdzie i jak powstało. Nie uwłacza im to. Myślę, że w ich głowach i tak dzieje się coś w stylu ' nie byłoby sukcesu bez naszej pracy '. Jednostka pracująca na dobro ogółu. TAK TO SIĘ KRĘCI! 

Gdy wpadniesz już po uszy w swojej sympatii do wykonawcy, to zaczynasz rozpoznawać osoby, które towarzyszą Mu na jego trasach koncertowych. Każdy z ekipy staje się osobą rozpoznawalną. Jednak nie na tak wielką skalę. Podróżując po świecie często uda im się przejść przez miasto totalnie anonimowo. Jednak widzieli na co się piszą dołączając do ' życia na walizkach ' . DJ, dźwiękowcy, styliści, manager trasy, tancerze - wszyscy kochają to co robią. Ich codzienność wygląda imponująco. Podróżowanie po całym świecie, zwiedzanie, zabawa zestawione są z ciężkimi treningami, pracą praktycznie codziennie w innym miejscu, dostosowywaniem się do klimatu, krajów w jakich się znajdują i narażeniem na rozszarpanie przez fanów :P ( co wygląda różnie, bo nie każdy ich kojarzy) jednak dla prawdziwych koneserów?;p jak chociażby moja dziewczyna, zobaczenie kogoś kto wywija jak natchniony tak jak Nick z odległości metra, to istny wstrząs :)



Jednak z ich słów wynika, że nie zamieniliby tej pracy na żadną inną. Mimo, iż tańczą dla największej sensacji muzycznej na światowych scenach ostatnich lat, to nadal są normalnymi ludźmi z pasją, tak jak Ty i ja i sprawia im to frajdę. Cieszy ich to, że po ciężkim dniu mogą razem ze wszystkimi członkami ekipy spędzić zwariowane chwile na mieście, czy w hotelu w jakim się aktualnie znajdują. Cieszą się tym samym co wszyscy. Wiecie co? Nie dziwie się. Znam paru naprawdę oddanych pasji tancerzy i życzę Im tego, aby mogli kiedyś przeżyć coś takiego. Sam mam ciarki jak o tym pomyślę!
Trudno wrócić do codzienności po chwilach, w których jesteś częścią tego, co oglądałeś w internecie, bardzo trudno. Wszystko jest takie zwyczajne. Lecz wspomnienia w głowie zostaną na zawsze!!

Kto wie, może pewnego dnia to nam przyjdzie pracować w taki sposób ? :D



R.Good - przepraszam za chwilę prywaty ( w końcu to mój blog :P ) ale tylko nieliczny wiedzą kim jest ten człowiek i jakich emocji dostarcza będąc na scenie (choć w zasadzie nie będąc na niej cieleśnie )  :)

sobota, 16 marca 2013

Mam pytanie..

Jaki jest sens życia? Czy istnieje Bóg? Czym jest miłość? Jak długo będę żył?
To chyba najczęściej wyszukiwane pytania w internecie wg Ask.com . Pewnie, że najprościej jest wklepać pytanie do internetu i wyszukać odpowiedź. Tylko czy odpowiedź zawsze nas satysfakcjonuje? Pomyślcie tylko..
Czasami pytania na które odpowiedź jest teoretycznie wiadoma zdumiewają najbardziej. Istnieją też pytania, na które aż chce się odpowiedzieć to co się myśli, lecz nie wypada... ( do tych pytań zalicza się to, które zadaje nam w sklepie ekspedientka, która waży ziemniaki, cebulę, cokolwiek.. ' kilo dwieście może być? ' - no może, ale ja płacę za kilo! ) Serio, mam tak za każdym razem. Chciałbym zobaczyć jej minę ale grzeczność i dobre wychowanie nie pozwala mi tego zrobić :P

Jest naprawdę wiele trudnych pytań.
 No bo spójrzcie tylko, gdy jakaś osoba mówi ' zawsze kłamię ' - to czy mówi prawdę?

Naprawdę wiele pytań, które dręczą mnie każdego dnia ale dopiero teraz, gdy się nad nimi zastanawiam, zdaje sobie sprawę jak wiele ich jest.

Ziemia jest 3 planetą od słońca. Czy to nie sprawia, że każdy kraj jest krajem trzeciego świata?

Czy gdybym zjadł siebie, przytyłbym? Czy może zniknął?

Czy Lady Gaga w halloween ubiera się normalnie?

Jeśli pytasz kogoś czy z kimś idzie, a on odpowiada Ci ' z nikim ' , to czy nie idzie z nikim, czy idzie z nikim?

Jeśli istnieje prędkość światła, to czy istnieje też prędkość ciemności?

Dlaczego kobiety malują rzęsy z otwartymi ustami? ( choć nie wszystkie :P )

Jakim cudem do damskiej torebki mieści się tyle rzeczy!?

Czy słowo ' słownik ' znajduje się w słowniku? - pójdę to sprawdzić...

Czy można płakać pod wodą?

Ile miałbyś lat, gdybyś nie wiedział ile masz lat?

Jakim cudem.. ?


Co boli bardziej? Poród, czy cholernie mocne uderzenie prosto w jaja? - Tutaj akurat odpowiedź jest cholernie trudna, bo kobieta nie wie co to znaczy dostać ' tam ' , a facet nigdy nie urodzi... No chyba, że kobieta po porodzie zdecyduje się być facetem i.. następnym pytaniem byłoby ' czy nawet jeśli, to kiedykolwiek by to poczuła? ' :P

Czy gdy pani od matmy mówi ' nie zadaje nic do domu ' , to wygłupia się?

Czy to czasem lekko niesprawiedliwe, że my możemy sikać na stojąco? ;>

Jest ich wiele, jestem pewien, że teraz w Waszych głowach też pojawiło się ich parę. Macie zajęcie na wieczór przy poduszce.

Udanej soboty ! :)



piątek, 15 marca 2013

Uśmiech... Poszło !

Czwartkowy poranek w szkole... Siedzisz jak totalna dupa na lekcji. Nagle kumpel, który siedzi dwie ławki przed Tobą zasypia. Nie mija minuta, a jego kompan z ławki wyciąga długopis i smaruje mu na zeszycie rysunek znany każdemu. Nikogo chyba nie oszukam jeśli napiszę, że często takie akcje to najciekawsze momenty nudnych dni szkolnych więc koleżanka z ławki obok nie myśli długo i wyciąga telefon. Robi zdjęcie i...
No właśnie, robi zdjęcie. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Błogosławieństwo i przekleństwo ludzkie. Potrafią przekazać radość, ból, smak zwycięstwa, naprawdę bardzo wiele stanów. Takie małe szczęścia bez daty ważności. Robisz zdjęcie i nosisz je przy sobie w portfelu, w telefonie - gdzie tylko się da. Jak więc widać, to jedna z rzeczy, które towarzyszą nam niemal każdego dnia. No dobra, każdego! Chyba, że cały dzień śpisz i nie ruszasz się z łóżka, bo nawet gdy wyjdziesz do kuchni to zobaczysz zdjęcie przykładowo jabłek na kartonie z sokiem. ( to dziwne, że pisząc słowo przykładowo wypuszczam powietrze przez usta, świdruje oczami i kiwam głową na boki jak Hindus :P każdy ma jakieś swoje.. ale nie o tym!)
Idąc dalej tym tropem mamy sprawę aparatu. Nie tak dawno lekko przycichło boom na kupowanie bardziej lub mniej profesjonalnych aparatów i robienie zdjęć wszystkiemu co się porusza lub nie. Miasto przypominało plac zabaw dla fotografów (choć były nimi najczęściej rozwrzeszczane małolaty ) amatorów. Słowo amatorów warto zaznaczyć, gdyż wielu z nich uważało się za pełnych prosów. Nigdy nie miałem pociągu do robienia zdjęć ani do posiadania drogiego aparatu ale strasznie mnie to irytowało. Irytowało mnie to całe obnoszenie się z tym sprzętem i ' dziełami ' strzelonymi za pomocą prezentów od rodziców.
Krótko podsumowując - mamy styczność z osobami za aparatem


oraz z osobami mniej lub bardziej fotogenicznymi, czyli osobami mniej lub bardziej pokrzywdzonymi



Tak więc zdjęcia pełnią wiele funkcji. Spójrzcie tylko!

1) Mogą obrazować cudowne wspomnienia (np. z wakacji) i na ich widok w naszych głowach wszystko się odradza


2) Mogą pełnić funkcję ostrzegawczą przed odwiedzeniem innego kraju


3) Mogą pełnić funkcję reprezentatywną naszego kraju przy udziale przeciętnego Kowalskiego na wakacjach



4) Oddawać ból


5) Lub radość



6) Często zaskakiwać



7) Czy też przerażać



Tak więc oddają naprawdę wiele. Jednak to od nas zależy co trafi chociażby do sieci. To naprawdę już mały fenomen. FB stał się już czymś normalnym, Twitter dla osób nowych może wydawać się mało atrakcyjny, a tumblr ciekawi samą nazwą. Jednak dużą popularnością cieszy się ostatnimi czasy Instagram. Wystarczy telefon z androidem i dostęp do internetu. Zakładasz konto i już. Niestety, potem dzieją się już same dziwne rzeczy. Czy obowiązują jakieś zasady? Nie? Warto byłoby ustalić parę co do wrzucania zdjęć na ten serwis.

Po pierwsze primo! Nigdy nie rób zdjęć, gdy jesteś głodny. Z jakichś niewyjaśnionych przyczyn ludzie robią zdjęcia rzeczy, które właśnie mają zjeść. Wychodzą z tego całkiem liczne bazy danych ze zdjęciami obiadów. Jak to się zwykło mawiać ' nie każdy chce wiedzieć co masz na obiad '. Zrozumieliśmy! Lubisz ziemniaki, mięso i sałatkę.. serio, nie rób tego.



Po drugie! Zobaczyłeś piękny zachód słońca? Zastanów się dobrze, czy nie masz czasami już 5 zdjęć zachodów zrobionych przypadkiem może w tym samym miejscu.

Kontynuując - na FB stało się to już czymś zwyczajnym, na TT nie ma czegoś takiego jak ' polubienie ' zdjęcia, więc Instagram to taka mała wylęgarnia ' samojebek ' - nie bójmy się tego słowa. Prawie każdy z nas zrobił sobie takie zdjęcie, przyznajcie, ja też (nie zaprzeczam :p) ale profil w którym 18 z 20 zdjęć to własnie zdjęcia nas w lustrze, albo nas na kanapie, nas na balkonie? nas gdziekolwiek, to lekka przesada. Co kto lubi :p

Dalej! Tutaj mamy chyba najbardziej zawikłaną sprawę, czyli hashtag'owanie.
Dla osób nie tak bardzo w temacie: hashtag został spopularyzowany przez serwis Twitter. Oznaczamy go znaczkiem # . To takie ułatwienie do wyszukania określonej treści lub tematu. Tak więc dajemy # , a zaraz po nim wpisujemy słowa kluczowe, hasła. Krótki przykład. Właśnie przesłuchaliśmy jakiś hicior i spodobał nam się więc na swoją rozbudowana ścianę na TT wrzucamy wpis typu ' właśnie przesłuchałem nowy kawałek od K.West'a #STRONGER coś pięknego! '. Każdy kto wpisze po hashtag'u stronger będzie widział nasz post.
Jednak gdyby każdy mniej więcej rozumiał na czym to polega, wiedziałby, że gdy wrzuca zdjęcie swoich rozczochranych włosów i daje przy tym #włosyWłosyAżDoZiemi, #YOLO, #ToJa, #LFDY, #SWAG, #Kanapa (w tle), #Chill sprawia, że aż chce się krzyknąć

POCZADZIELIŚCIE?!

Zdajecie sobie pewnie sprawę, że hashtag ma grupować Wasze zdjęcia do pewnych kategorii, a zdjęcia Waszych włosów ludzie na pewno nie będą szukać wpisując #YOLO ! :p

Ostatnia rzecz w temacie ' Instagram i ja ', to jak jakiś filtr może decydować o tym, czy jesteś profesjonalnym fotografem? Serio...
Zrobiłem zdjęcie i nałożyłem filtr, ale ze mnie geniusz..
- Ej słyszeliście?! Jestem profesjonalnym fotografem!!
- O, naprawdę? Kto jest Twoim agentem.. Instagram?


Każdy ma swój rozum, wiem że nie jesteście wariatami :) jeśli jesteście, to stosujcie się do zasad :p
Tak więc, gdy następnym razem będziecie przeglądać swoje zdjęcia powspominajcie sobie bezkarnie, bo tego Wam nie zabronią!

Ja tymczasem wrócę do przeglądania swoich ulubionych ' wspomnień ' ^^


niedziela, 3 marca 2013

Krok po kroku




Prawdę mówiąc nie wiem co powiedzieć. 2 miesiące, by droga naszej edukacji na pewnym poziomie się zakończyła. Jesteś zmęczony? To nie jest ważne. Krok po kroku, lecz musisz to zakończyć. Większość jest daleko w tyle. Mogą tam zostać, albo zebrać się w sobie i wrócić na właściwy tor. Krok po kroku.

Nikt za nas tego nie zrobi. Mimo, że straciliśmy już tyle czasu.. serio, w tak beznadziejny sposób...
Popełnianie błędów to część życia, wiadomo. Niestety dociera to do Ciebie tylko wtedy, gdy wszystko zaczyna się walić. Spójrz w lustro i powiedz sobie ' nie ma czasu na błędy '. Czujesz strach? Pozbądź się go, krok po kroku. Nikt nie zrobi tego za Ciebie, ani za mnie. Zdajesz sobie sprawę, że zmiana, która jest potrzebna może się udać - krok po kroku.
' Już niedługo... Nie ma czasu!... Jeśli tego jeszcze nie zacząłeś.. ' - słowa, które rzucają w szkole nauczyciele zdają się rozsadzać głowy od środka.
Zaufaj sobie i zrób w końcu ten pierwszy krok. Jeśli nie teraz to kiedy? Ostatni dzwonek, a może raczej JEDYNY dzwonek. Coś Wam powiem : w każdym z nas jest ukryty cichy bohater, który poświęci się dla osiągnięcia jakiegoś celu. Obudź go. Teraz! Zanim strach pożre Cię całego. Krok po kroku poprowadzi Cię do takiego momentu, w którym zauważysz tą cholerną różnicę między zwycięstwem, a poddaniem się.
To właśnie życie! Podejmowanie decyzji, nieustanna walka, wyrzeczenia, ale i porażki.
Rusz po to wszystko! Zawsze krok po kroku.
Spójrz na siebie, spójrz w lustro i powiedz do siebie ' zrobię pierwszy krok ' . Jeśli uwierzysz wystarczająco mocno, zauważysz w sobie osobę, która zrobi ten krok, a potem następny i następny, aż dojdzie do końca, do sukcesu. Osobę, która poświęci się i zrobiłaby to samo drugi raz jeśli byłaby taka potrzeba.

To jest życie.

To wszystko czego potrzebujesz zależy od Twojej woli.

Wszystko czego potrzebujesz jest w Tobie.

Wszystko co trzeba zrobić, to jeden krok do przodu.

To wszystko...

Więc co zrobisz?