Czwartkowy poranek w szkole... Siedzisz jak totalna dupa na lekcji. Nagle kumpel, który siedzi dwie ławki przed Tobą zasypia. Nie mija minuta, a jego kompan z ławki wyciąga długopis i smaruje mu na zeszycie rysunek znany każdemu. Nikogo chyba nie oszukam jeśli napiszę, że często takie akcje to najciekawsze momenty nudnych dni szkolnych więc koleżanka z ławki obok nie myśli długo i wyciąga telefon. Robi zdjęcie i...
No właśnie, robi zdjęcie. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Błogosławieństwo i przekleństwo ludzkie. Potrafią przekazać radość, ból, smak zwycięstwa, naprawdę bardzo wiele stanów. Takie małe szczęścia bez daty ważności. Robisz zdjęcie i nosisz je przy sobie w portfelu, w telefonie - gdzie tylko się da. Jak więc widać, to jedna z rzeczy, które towarzyszą nam niemal każdego dnia. No dobra, każdego! Chyba, że cały dzień śpisz i nie ruszasz się z łóżka, bo nawet gdy wyjdziesz do kuchni to zobaczysz zdjęcie przykładowo jabłek na kartonie z sokiem. ( to dziwne, że pisząc słowo przykładowo wypuszczam powietrze przez usta, świdruje oczami i kiwam głową na boki jak Hindus :P każdy ma jakieś swoje.. ale nie o tym!)
Idąc dalej tym tropem mamy sprawę aparatu. Nie tak dawno lekko przycichło boom na kupowanie bardziej lub mniej profesjonalnych aparatów i robienie zdjęć wszystkiemu co się porusza lub nie. Miasto przypominało plac zabaw dla fotografów (choć były nimi najczęściej rozwrzeszczane małolaty ) amatorów. Słowo amatorów warto zaznaczyć, gdyż wielu z nich uważało się za pełnych prosów. Nigdy nie miałem pociągu do robienia zdjęć ani do posiadania drogiego aparatu ale strasznie mnie to irytowało. Irytowało mnie to całe obnoszenie się z tym sprzętem i ' dziełami ' strzelonymi za pomocą prezentów od rodziców.
Krótko podsumowując - mamy styczność z osobami za aparatem
oraz z osobami mniej lub bardziej fotogenicznymi, czyli osobami mniej lub bardziej pokrzywdzonymi
Tak więc zdjęcia pełnią wiele funkcji. Spójrzcie tylko!
1) Mogą obrazować cudowne wspomnienia (np. z wakacji) i na ich widok w naszych głowach wszystko się odradza
2) Mogą pełnić funkcję ostrzegawczą przed odwiedzeniem innego kraju
3) Mogą pełnić funkcję reprezentatywną naszego kraju przy udziale przeciętnego Kowalskiego na wakacjach
4) Oddawać ból
5) Lub radość
6) Często zaskakiwać
7) Czy też przerażać
Tak więc oddają naprawdę wiele. Jednak to od nas zależy co trafi chociażby do sieci. To naprawdę już mały fenomen. FB stał się już czymś normalnym, Twitter dla osób nowych może wydawać się mało atrakcyjny, a tumblr ciekawi samą nazwą. Jednak dużą popularnością cieszy się ostatnimi czasy Instagram. Wystarczy telefon z androidem i dostęp do internetu. Zakładasz konto i już. Niestety, potem dzieją się już same dziwne rzeczy. Czy obowiązują jakieś zasady? Nie? Warto byłoby ustalić parę co do wrzucania zdjęć na ten serwis.
Po pierwsze primo! Nigdy nie rób zdjęć, gdy jesteś głodny. Z jakichś niewyjaśnionych przyczyn ludzie robią zdjęcia rzeczy, które właśnie mają zjeść. Wychodzą z tego całkiem liczne bazy danych ze zdjęciami obiadów. Jak to się zwykło mawiać ' nie każdy chce wiedzieć co masz na obiad '. Zrozumieliśmy! Lubisz ziemniaki, mięso i sałatkę.. serio, nie rób tego.
Po drugie! Zobaczyłeś piękny zachód słońca? Zastanów się dobrze, czy nie masz czasami już 5 zdjęć zachodów zrobionych przypadkiem może w tym samym miejscu.
Kontynuując - na FB stało się to już czymś zwyczajnym, na TT nie ma czegoś takiego jak ' polubienie ' zdjęcia, więc Instagram to taka mała wylęgarnia ' samojebek ' - nie bójmy się tego słowa. Prawie każdy z nas zrobił sobie takie zdjęcie, przyznajcie, ja też (nie zaprzeczam :p) ale profil w którym 18 z 20 zdjęć to własnie zdjęcia nas w lustrze, albo nas na kanapie, nas na balkonie? nas gdziekolwiek, to lekka przesada. Co kto lubi :p
Dalej! Tutaj mamy chyba najbardziej zawikłaną sprawę, czyli hashtag'owanie.
Dla osób nie tak bardzo w temacie: hashtag został spopularyzowany przez serwis Twitter. Oznaczamy go znaczkiem # . To takie ułatwienie do wyszukania określonej treści lub tematu. Tak więc dajemy # , a zaraz po nim wpisujemy słowa kluczowe, hasła. Krótki przykład. Właśnie przesłuchaliśmy jakiś hicior i spodobał nam się więc na swoją rozbudowana ścianę na TT wrzucamy wpis typu ' właśnie przesłuchałem nowy kawałek od K.West'a #STRONGER coś pięknego! '. Każdy kto wpisze po hashtag'u stronger będzie widział nasz post.
Jednak gdyby każdy mniej więcej rozumiał na czym to polega, wiedziałby, że gdy wrzuca zdjęcie swoich rozczochranych włosów i daje przy tym #włosyWłosyAżDoZiemi, #YOLO, #ToJa, #LFDY, #SWAG, #Kanapa (w tle), #Chill sprawia, że aż chce się krzyknąć
POCZADZIELIŚCIE?!
Zdajecie sobie pewnie sprawę, że hashtag ma grupować Wasze zdjęcia do pewnych kategorii, a zdjęcia Waszych włosów ludzie na pewno nie będą szukać wpisując #YOLO ! :p
Ostatnia rzecz w temacie ' Instagram i ja ', to jak jakiś filtr może decydować o tym, czy jesteś profesjonalnym fotografem? Serio...
Zrobiłem zdjęcie i nałożyłem filtr, ale ze mnie geniusz..
- Ej słyszeliście?! Jestem profesjonalnym fotografem!!
- O, naprawdę? Kto jest Twoim agentem.. Instagram?
Każdy ma swój rozum, wiem że nie jesteście wariatami :) jeśli jesteście, to stosujcie się do zasad :p
Tak więc, gdy następnym razem będziecie przeglądać swoje zdjęcia powspominajcie sobie bezkarnie, bo tego Wam nie zabronią!
Ja tymczasem wrócę do przeglądania swoich ulubionych ' wspomnień ' ^^