Codzienność oczami maturzysty. O tym co boli, co cieszy, co bawi, a co smuci. O szkole i nie tylko :)
sobota, 9 lutego 2013
Karma
Zacznie się dość nietypowo. Dopuściłem się strasznego czynu. Zabiłem pająka. Może nie twierdziłbym, że to coś złego ale po przebytym tygodniu wiem, że konsekwencje były straszne. Poniedziałek jak to poniedziałek, monotonny i długi kończył się na oglądaniu filmu w łóżku. Nagle zobaczyłem tą bestię. Serio, miał ze 4 mm biegł jak szalony po ścianie w kierunku mojej ręki. Już chciałem go zdmuchnąć ale ręka zareagowała szybciej niż płuca. Rozgniotłem go na ścianie i gdy spojrzałem na plamkę, którą zostawił pomyślałem sobie, że może mogłem go jednak zdmuchnąć. W końcu nie był groźny, nie rzucił się na mnie, nie próbował zrobić niczego zabawnie niebezpiecznego, a ja go zwyczajnie rozgniotłem. Taki los co nie?
NIE!
Następnego dnia rano poszedłem zaspany do łazienki. Przemyłem twarz wodą i zacząłem się zwyczajnie ' ogarniać ' . Przeważnie stoję w łazience na boso ( na marginesie, już tego nie robię). Gdy tak stałem i myłem zęby poczułem na stopie przyjemne łaskotanie. Łaskotanie które zaczęło wspinać się ku gorze, a gdy było już przy kostce postanowiłem sprawdzić jego przyczynę. Nie uwierzycie, po mojej nodze wspinała się malutka szczypawica. Spanikowałem! Strzepnąłem ją na ziemię i pobiegłem po papcie. Gdy wróciłem już jej nie było. Pomyślałem ' spoko, przecież była mała ' - może i była mała, ale cholernie mnie przestraszyła. Na szczęście wtorek minął bez większych ekscesów i położyłem się spać. Środa zaczęła się leniwie, a każda godzina mijała spokojnie, aż do powrotu do domu. Usiadłem do komputera aby zrobić lekcje. Gdy siedziałem zapatrzony w ekran tuż przed moją głową zauważyłem dziwny czarny punkt. Noszę okulary więc przetarłem je odruchowo myśląc, że są brudne. Nic z tych rzeczy! Wtedy wiedziałem, że w moim domu jest jakaś inwazja robali, które mszczą się za tego pierdka, którego zabiłem dwa dni temu. Długo nie myśląc strzepnąłem pająka z dosłownie niewidzialnej pajęczyny na której zjechał i poszedłem po odkurzacz.
Uwierzcie, jeszcze nigdy tak dokładnie nie odkurzałem. Odkurzyłem każdy kąt, materac, pościel, dywan, nawet szafę. Musiałem mieć pewność, że żaden insekt tego nie przeżyje. Nie chodzi o to, że się ich boję. Zwyczajnie nie znoszę ich. Lekko poddenerwowany usiadłem żeby dokończyć lekcje. Minęło parę godzin a na moim parapecie zauważyłem małego i nieziemsko szybko popierniczającego żuczka czy cokolwiek to było. Zerwałem się jak poparzony i załatwiłem go, Wtedy pomyślałem, że jeżeli miałbym określić to jednym słowem, to właśnie byłoby to słowo karma. Karma za zabicie pająka pierwszego dnia w tym tygodniu robali.
W porządku, należało mi się, ale nie dwa dni z rzędu !
Położyłem się spać, a noc minęła bez większych zmartwień. Czwartek zbliżał się ku końcowi i nic nie miało zakłócić już mojego wolnego czasu. Nie miało, ale zgadnijcie.. zakłóciło. Wskoczyłem pod kołdrę i ułożyłem się do snu. Nagle poczułem, że coś kolejny raz wspina mi się po nodze. Pomyślałem, że to niemożliwe, bo przecież wszystko dokładnie wysprzątałem. Wyskoczyłem z łóżka jak sprinter na starcie i co znalazłem w łóżku? Nie pająka, nie żuczka, tylko śmieszną, malutką mrówkę. Zrzuciłem ją na ziemię i powiedziałem do siebie ' koniec, to musi być koniec tych robali ' . Więc jeśli jakimś cudem to słyszysz mały pająku, zrozumiałem to!! Należało mi się.
Maturzyści, nie zabijajcie pająków bez powodu !
+ uczucie się ostro :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz