poniedziałek, 20 maja 2013

Wszystkiego Najlepszego !

Często niedoceniane
Gdy ich nie ma, świat się wali
Co byśmy bez Nich zrobili?



To dla wszystkich mam! Są rzeczy, które każda z Nich powinna wiedzieć. Są słowa, które warto wypowiedzieć chociaż w ten jeden dzień ( a najlepiej to KAŻDEGO DNIA!) w dzień każdej mamy. Stań przed samym sobą i postanów sobie, że zrobisz coś wyjątkowego, że powiesz coś, kupisz kwiatka, przytulisz mocno swoją mamę, albo wypiszesz na kartce listę rzeczy, które chciałbyś Jej powiedzieć, lecz zwyczajnie nie jesteś dobry w wypowiadaniu słów.

Oto lista, którą każdy z nas mógłby przedstawić najważniejszej kobiecie swojego życia:

1. Kocham Cię ! Tylko nie zawsze wiem jak Ci to powiedzieć. Czasami wychodzi to razem z krzykiem i łzami. Tak naprawdę oznacza to ' jesteś piękna mamo, kocham Cię ' !

2. Dziękuję, że dałaś mi tak piękne imię! ( Nie narzekajcie na swoje imiona - każde jest piękne na swój sposób )

3. Przestań sprzątać mamo! Ten dom nie jest brudny. Ten dom jest niesamowity! Jest niesamowity, bo my w nim mieszkamy !

4. Zabaw się choć raz! Kocham widzieć jak się śmiejesz i bawisz.

5. Gdy wstaję o 5 rano, a kanapki już czekają... serio, mamo! Jakim cudem? Jesteś nieopisana.

6.Więcej się do mnie przytulaj, a mniej krzycz! Tego nam potrzeba :)

7. Czasami zwyczajnie Cię potrzebuję.. żebyś powiedziała mi dokąd mam teraz iść, chociaż to moje własne życie.

8. Nauczyłaś mnie wiązać buty, wyrobiłaś we mnie nawyk mycia rąk przed obiadem, pokazałaś jak się modlić. Chociaż to prozaiczne czynności, kiedyś wydawały się wielkie!

9. Jesteś sekretem na zmianę na świecie! Gdyby nie Ty nie byłoby mnie tutaj. Gdyby nie mamy, nikogo z nas by tutaj nie było!

10. Dziękuję, że nosiłaś mnie 9 miesięcy, a teraz znosisz mnie już tyle lat. Wiem, że to trudne...

11. Jeśli każda mama wiedziałaby jaka jest cudowna, każdy problem byłby rozwiązany.

12. Za to, że jesteś!!!!!


Warto zmienić coś w tym roku. Warto chociaż raz zrobić coś innego. Warto... co ja będę mówił, wystarczy, że spojrzysz na swoją mamę, która cały długi rok jest gotowa skoczyć za Tobą w ogień. Doceń to!
Niech ten jeden raz, a potem każdego dnia do końca życia będzie Twoją księżniczką. Nie bójmy się słów i gestów! Niech będzie królową ! :)
Nie możemy im obiecać, że do końca życia będziemy rozważni, że nic się nie stanie, ale możemy pokazać im, że jedno się nie zmieni. Nie zmieni się to, że będziemy Je kochać, nieważne jakie trudności staną nam na drodze.

Wszystkiego najlepszego mamo, każdego!


P.S.  To Ty zostań osobą, która zrobi kanapki o 5 rano... albo coś mniej ekstremalnego :)

środa, 24 kwietnia 2013

Nie zapominaj !

Zaczęło się niepewnie i z dystansem. Braliśmy siebie na wyczucie. Patrząc na to z perspektywy czasu, to głupie ale takie są początki - statystycznie, a śmiało mogę powiedzieć, że nasza klasa do takich nie należy. Zlepek osób, z którymi przez te 4 lata zdążyliśmy złapać czasami coś więcej niż ' wspólny język', czasami coś więcej niż tylko nić porozumienia. Spory, kłótnie, plotki, niesnaski, to wszystko było na porządku dziennym ale... serio, tego nie może zabraknąć. Atmosfera oczyszczała się, a zaraz potem zagęszczała. Poznaliśmy swoje wartości dzięki takim właśnie rozwiązaniom. Wspólne żarty, numery i przygody pomagały budować coś przez co teraz dosyć trudno uwierzyć, że to koniec szkoły. KONIEC SZKOŁY - a nie znajomości Tugi :P . Budowały klimat, który sprawiał, że fajnie było przyjść do szkoły. Oczywiście spotkać się z Wami, a nie pouczyć się.. nauczyciele chyba nigdy tego nie zrozumieją.
Pamiętacie ten numer z karuzelą? Albo pierwsze dni, które przepełniał jeden wielki nieogar (jeśli można użyć tego słowa :P ) w szukaniu sal po szkole? Właśnie takie wspomnienia zbudowały to co mamy. Nie powiecie, że klasa była do kitu i nie będziecie tęsknić choć troszkę. Nawet największy twardziel by zatęsknił chociaż na ułamek sekundy! Jestem pewien. Korzystając z tego, że parę osób to nawet przeczyta :D chciałbym przeprosić za wszystkie nieoddane długopisy,
podziękować za wszystkie pożyczone kartki, chusteczki, gumy do żucia, możliwość ściągania na sprawdzianach,
prosić o wybaczenie wszystkich głupich tekstów i powiedzieć, że sam wybaczam :D,
pochylić czoła nad każdym małym i dużym sukcesem każdego z nas i życzyć powodzenia najpierw w maturkach, a potem w dalszym życiu. Serio, róbcie to co czujecie, że powinniście - życzę Wam tego! :) myślę, że każdy z nas może sobie tego wzajemnie życzyć.
Tak jak na początku pierwszej klasy chłopacy zapominali imion wszystkich dziewczyn ( jest Was dużo :P ) tak teraz dziękujemy Wam, że byłyście takie wyrozumiałe :) W końcu niektórzy znaleźli w tej szkole, ba! w tej klasie swoje bratnie dusze ^^ - koniec prywaty :P

Niech łzy się leją, uśmiechy nie ustają, wspomnienia pozostaną na zawsze!
Wszystkim razem i każdemu z osobna niesamowite dzięki i POWODZENIA ! :)


wtorek, 26 marca 2013

Believe Tour

Chciałbym Wam opowiedzieć o czymś co nie zdarza się każdego dnia. Nie zdarza się dla nas, bo jeśli chodzi o drugą stronę stało się to ich codziennością ale wszystko po kolei!
25 marca 2013 roku - data zwyczajna dla jednych, dla Marioli oraz Ireneusza to dzień ich imienin, a dla wszystkich fanów młodego Kanadyjczyka to coś w rodzaju dnia sądu. Dzień, w którym wszystko, co oglądali do tej pory w internecie pojawi się tuż przed Nimi. Muszę przyznać, że tak samo było ze mną i chociaż wiedziałem, czego się spodziewać, bo takie filmiki i plan koncertu zna się na pamięć, to radość, podziw i zdumienie były wielkie. Chociaż bilety były jednakowe co do wielkości, czy wyglądu, to każdy docierał pod arenę na różne sposoby. Niektórzy nadciągali pociągami, inni przyjeżdżali samochodami, a niektórzy zwyczajnie wyszli z domu i przyszli na koncert, bo Atlas Arenę widzą z okna pokoju :p

Interesujesz się muzyką, wpadasz na piosenkę jakiegoś wykonawcy, zaczyna Ci się podobać i po prostu zaczynasz go słuchać. Śledzisz Jego poczynania, daty premier singli, zdjęcia w internecie, wpisy na portalach, filmiki z koncertów, z ulicy, z rodzinnego domu itd. W pewnym sensie w padasz w pewien stan, który pozwala Ci poczuć, że jesteś blisko kogoś, kto tak naprawdę jest tysiące km od Ciebie. Czujesz, że znasz Go bardzo dobrze, tak jak najlepszego kumpla. Wielu zarzuca mu ' jedzie z playback'u ' . W zasadzie to pół playback ale nie każdy musi to wiedzieć. W końcu to normalne, że tak wielka gwiazda powinna zaśpiewać przykładowo wszystkie 15 piosenek na żywo. Dodam jeszcze - mając 10-15 koncertów w miesiącu. Nikt nie jest maszyną, każdy to rozumie, więc muszą wybrać coś, co pójdzie częściowo z taśmy i dośpiewać resztę, a piosenki, które są naprawdę bombą w repertuarze śmignąć na żywo. Nikt nie byłby w stanie odśpiewać każdego słowa i nie odwołać następnych koncertów z powodu choroby. To jest chyba nazywane ryzykiem zawodowym w tej branży.
Gdy do tego dochodzi jeszcze Jego historia, fakt, że żył tak jak Ty, że nie zawsze się powodziło, że było ciężko lecz nie poddał się i zawalczył o swoje marzenia, to w głowie przeskakuje coś co sprawia, że traktujesz go z pewną wyższością nad innymi ulubieńcami, bo jest taki jak Ty, jak ja. Pracą, wyrzeczeniami i dzięki niesamowitym osobom, które mu towarzyszą doszedł tam gdzie jest teraz. 
Dla mnie ' te osoby ' to coś fenomenalnego. On nie istniałby bez Nich, i na odwrót! Razem z moją dziewczyną dojechaliśmy pod Atlas Arenę grubo przed koncertem i to co zobaczyliśmy totalnie nas zaskoczyło. Wiedzieliśmy, że tak jest ale dopiero gdy zobaczyliśmy to na własne oczy dotarło to do nas tak naprawdę. Nie oszukujmy się, gdy widzisz 20-parę ciężarówek i naście jednakowych autobusów


to zaczynasz sobie zdawać sprawę, że ekipa, która tu dotarła to nie tylko osoby, które widzi się na scenie.
Wiadomo, że zawsze najważniejszy jest jeśli można nazwać to tak w tej sytuacji, ' frontman ' . Ale co ten frontman, którym jest Justin zrobiłby bez dziesiątek osób, które nie wiem.. złączają rurki, z których stawiają konstrukcje sceny. Bez osób, które zajmują się dźwiękiem. Bez osób, które odpowiedzialne są za wizualizacje na koncercie. Bez osób, które dbają o ich bezpieczeństwo. Bez kierowców tych kolosów, bez których nic by tu nie dojechało. Bez specjalistów od logistyki, bez osób odpowiedzialnych za te osoby, aby nikt z nich nie nawalił. Cała MASA ludzi, którzy działają jak jedna wielka, dobrze naoliwiona maszyna, która już od paru lat nie zatrzymuje się i nie zwalnia. Coś niesamowitego! Moment, w którym wchodzisz na koncert i odgarniasz kotarę, a Twoim oczom ukazuje się hala, na której stoi ta scena, te monitory, głośniki zwisające nad widownią jak kwiaty w ogrodzie oraz tony sprzętu, to właśnie wtedy dociera do Ciebie, że tu nie chodzi tylko o zaśpiewanie piosenki. Tak to się kreci. Tak to wygląda. Pot, masa czasu i wysiłku, aby koncert był udany. Robią to dla ludzi na całym świecie, tak jak zrobili to dla nas wczoraj i zdają sobie sprawę z tego, że większość z nas nie zastanawia się nad tym co, gdzie i jak powstało. Nie uwłacza im to. Myślę, że w ich głowach i tak dzieje się coś w stylu ' nie byłoby sukcesu bez naszej pracy '. Jednostka pracująca na dobro ogółu. TAK TO SIĘ KRĘCI! 

Gdy wpadniesz już po uszy w swojej sympatii do wykonawcy, to zaczynasz rozpoznawać osoby, które towarzyszą Mu na jego trasach koncertowych. Każdy z ekipy staje się osobą rozpoznawalną. Jednak nie na tak wielką skalę. Podróżując po świecie często uda im się przejść przez miasto totalnie anonimowo. Jednak widzieli na co się piszą dołączając do ' życia na walizkach ' . DJ, dźwiękowcy, styliści, manager trasy, tancerze - wszyscy kochają to co robią. Ich codzienność wygląda imponująco. Podróżowanie po całym świecie, zwiedzanie, zabawa zestawione są z ciężkimi treningami, pracą praktycznie codziennie w innym miejscu, dostosowywaniem się do klimatu, krajów w jakich się znajdują i narażeniem na rozszarpanie przez fanów :P ( co wygląda różnie, bo nie każdy ich kojarzy) jednak dla prawdziwych koneserów?;p jak chociażby moja dziewczyna, zobaczenie kogoś kto wywija jak natchniony tak jak Nick z odległości metra, to istny wstrząs :)



Jednak z ich słów wynika, że nie zamieniliby tej pracy na żadną inną. Mimo, iż tańczą dla największej sensacji muzycznej na światowych scenach ostatnich lat, to nadal są normalnymi ludźmi z pasją, tak jak Ty i ja i sprawia im to frajdę. Cieszy ich to, że po ciężkim dniu mogą razem ze wszystkimi członkami ekipy spędzić zwariowane chwile na mieście, czy w hotelu w jakim się aktualnie znajdują. Cieszą się tym samym co wszyscy. Wiecie co? Nie dziwie się. Znam paru naprawdę oddanych pasji tancerzy i życzę Im tego, aby mogli kiedyś przeżyć coś takiego. Sam mam ciarki jak o tym pomyślę!
Trudno wrócić do codzienności po chwilach, w których jesteś częścią tego, co oglądałeś w internecie, bardzo trudno. Wszystko jest takie zwyczajne. Lecz wspomnienia w głowie zostaną na zawsze!!

Kto wie, może pewnego dnia to nam przyjdzie pracować w taki sposób ? :D



R.Good - przepraszam za chwilę prywaty ( w końcu to mój blog :P ) ale tylko nieliczny wiedzą kim jest ten człowiek i jakich emocji dostarcza będąc na scenie (choć w zasadzie nie będąc na niej cieleśnie )  :)

sobota, 16 marca 2013

Mam pytanie..

Jaki jest sens życia? Czy istnieje Bóg? Czym jest miłość? Jak długo będę żył?
To chyba najczęściej wyszukiwane pytania w internecie wg Ask.com . Pewnie, że najprościej jest wklepać pytanie do internetu i wyszukać odpowiedź. Tylko czy odpowiedź zawsze nas satysfakcjonuje? Pomyślcie tylko..
Czasami pytania na które odpowiedź jest teoretycznie wiadoma zdumiewają najbardziej. Istnieją też pytania, na które aż chce się odpowiedzieć to co się myśli, lecz nie wypada... ( do tych pytań zalicza się to, które zadaje nam w sklepie ekspedientka, która waży ziemniaki, cebulę, cokolwiek.. ' kilo dwieście może być? ' - no może, ale ja płacę za kilo! ) Serio, mam tak za każdym razem. Chciałbym zobaczyć jej minę ale grzeczność i dobre wychowanie nie pozwala mi tego zrobić :P

Jest naprawdę wiele trudnych pytań.
 No bo spójrzcie tylko, gdy jakaś osoba mówi ' zawsze kłamię ' - to czy mówi prawdę?

Naprawdę wiele pytań, które dręczą mnie każdego dnia ale dopiero teraz, gdy się nad nimi zastanawiam, zdaje sobie sprawę jak wiele ich jest.

Ziemia jest 3 planetą od słońca. Czy to nie sprawia, że każdy kraj jest krajem trzeciego świata?

Czy gdybym zjadł siebie, przytyłbym? Czy może zniknął?

Czy Lady Gaga w halloween ubiera się normalnie?

Jeśli pytasz kogoś czy z kimś idzie, a on odpowiada Ci ' z nikim ' , to czy nie idzie z nikim, czy idzie z nikim?

Jeśli istnieje prędkość światła, to czy istnieje też prędkość ciemności?

Dlaczego kobiety malują rzęsy z otwartymi ustami? ( choć nie wszystkie :P )

Jakim cudem do damskiej torebki mieści się tyle rzeczy!?

Czy słowo ' słownik ' znajduje się w słowniku? - pójdę to sprawdzić...

Czy można płakać pod wodą?

Ile miałbyś lat, gdybyś nie wiedział ile masz lat?

Jakim cudem.. ?


Co boli bardziej? Poród, czy cholernie mocne uderzenie prosto w jaja? - Tutaj akurat odpowiedź jest cholernie trudna, bo kobieta nie wie co to znaczy dostać ' tam ' , a facet nigdy nie urodzi... No chyba, że kobieta po porodzie zdecyduje się być facetem i.. następnym pytaniem byłoby ' czy nawet jeśli, to kiedykolwiek by to poczuła? ' :P

Czy gdy pani od matmy mówi ' nie zadaje nic do domu ' , to wygłupia się?

Czy to czasem lekko niesprawiedliwe, że my możemy sikać na stojąco? ;>

Jest ich wiele, jestem pewien, że teraz w Waszych głowach też pojawiło się ich parę. Macie zajęcie na wieczór przy poduszce.

Udanej soboty ! :)



piątek, 15 marca 2013

Uśmiech... Poszło !

Czwartkowy poranek w szkole... Siedzisz jak totalna dupa na lekcji. Nagle kumpel, który siedzi dwie ławki przed Tobą zasypia. Nie mija minuta, a jego kompan z ławki wyciąga długopis i smaruje mu na zeszycie rysunek znany każdemu. Nikogo chyba nie oszukam jeśli napiszę, że często takie akcje to najciekawsze momenty nudnych dni szkolnych więc koleżanka z ławki obok nie myśli długo i wyciąga telefon. Robi zdjęcie i...
No właśnie, robi zdjęcie. Zdjęcia, zdjęcia, zdjęcia. Błogosławieństwo i przekleństwo ludzkie. Potrafią przekazać radość, ból, smak zwycięstwa, naprawdę bardzo wiele stanów. Takie małe szczęścia bez daty ważności. Robisz zdjęcie i nosisz je przy sobie w portfelu, w telefonie - gdzie tylko się da. Jak więc widać, to jedna z rzeczy, które towarzyszą nam niemal każdego dnia. No dobra, każdego! Chyba, że cały dzień śpisz i nie ruszasz się z łóżka, bo nawet gdy wyjdziesz do kuchni to zobaczysz zdjęcie przykładowo jabłek na kartonie z sokiem. ( to dziwne, że pisząc słowo przykładowo wypuszczam powietrze przez usta, świdruje oczami i kiwam głową na boki jak Hindus :P każdy ma jakieś swoje.. ale nie o tym!)
Idąc dalej tym tropem mamy sprawę aparatu. Nie tak dawno lekko przycichło boom na kupowanie bardziej lub mniej profesjonalnych aparatów i robienie zdjęć wszystkiemu co się porusza lub nie. Miasto przypominało plac zabaw dla fotografów (choć były nimi najczęściej rozwrzeszczane małolaty ) amatorów. Słowo amatorów warto zaznaczyć, gdyż wielu z nich uważało się za pełnych prosów. Nigdy nie miałem pociągu do robienia zdjęć ani do posiadania drogiego aparatu ale strasznie mnie to irytowało. Irytowało mnie to całe obnoszenie się z tym sprzętem i ' dziełami ' strzelonymi za pomocą prezentów od rodziców.
Krótko podsumowując - mamy styczność z osobami za aparatem


oraz z osobami mniej lub bardziej fotogenicznymi, czyli osobami mniej lub bardziej pokrzywdzonymi



Tak więc zdjęcia pełnią wiele funkcji. Spójrzcie tylko!

1) Mogą obrazować cudowne wspomnienia (np. z wakacji) i na ich widok w naszych głowach wszystko się odradza


2) Mogą pełnić funkcję ostrzegawczą przed odwiedzeniem innego kraju


3) Mogą pełnić funkcję reprezentatywną naszego kraju przy udziale przeciętnego Kowalskiego na wakacjach



4) Oddawać ból


5) Lub radość



6) Często zaskakiwać



7) Czy też przerażać



Tak więc oddają naprawdę wiele. Jednak to od nas zależy co trafi chociażby do sieci. To naprawdę już mały fenomen. FB stał się już czymś normalnym, Twitter dla osób nowych może wydawać się mało atrakcyjny, a tumblr ciekawi samą nazwą. Jednak dużą popularnością cieszy się ostatnimi czasy Instagram. Wystarczy telefon z androidem i dostęp do internetu. Zakładasz konto i już. Niestety, potem dzieją się już same dziwne rzeczy. Czy obowiązują jakieś zasady? Nie? Warto byłoby ustalić parę co do wrzucania zdjęć na ten serwis.

Po pierwsze primo! Nigdy nie rób zdjęć, gdy jesteś głodny. Z jakichś niewyjaśnionych przyczyn ludzie robią zdjęcia rzeczy, które właśnie mają zjeść. Wychodzą z tego całkiem liczne bazy danych ze zdjęciami obiadów. Jak to się zwykło mawiać ' nie każdy chce wiedzieć co masz na obiad '. Zrozumieliśmy! Lubisz ziemniaki, mięso i sałatkę.. serio, nie rób tego.



Po drugie! Zobaczyłeś piękny zachód słońca? Zastanów się dobrze, czy nie masz czasami już 5 zdjęć zachodów zrobionych przypadkiem może w tym samym miejscu.

Kontynuując - na FB stało się to już czymś zwyczajnym, na TT nie ma czegoś takiego jak ' polubienie ' zdjęcia, więc Instagram to taka mała wylęgarnia ' samojebek ' - nie bójmy się tego słowa. Prawie każdy z nas zrobił sobie takie zdjęcie, przyznajcie, ja też (nie zaprzeczam :p) ale profil w którym 18 z 20 zdjęć to własnie zdjęcia nas w lustrze, albo nas na kanapie, nas na balkonie? nas gdziekolwiek, to lekka przesada. Co kto lubi :p

Dalej! Tutaj mamy chyba najbardziej zawikłaną sprawę, czyli hashtag'owanie.
Dla osób nie tak bardzo w temacie: hashtag został spopularyzowany przez serwis Twitter. Oznaczamy go znaczkiem # . To takie ułatwienie do wyszukania określonej treści lub tematu. Tak więc dajemy # , a zaraz po nim wpisujemy słowa kluczowe, hasła. Krótki przykład. Właśnie przesłuchaliśmy jakiś hicior i spodobał nam się więc na swoją rozbudowana ścianę na TT wrzucamy wpis typu ' właśnie przesłuchałem nowy kawałek od K.West'a #STRONGER coś pięknego! '. Każdy kto wpisze po hashtag'u stronger będzie widział nasz post.
Jednak gdyby każdy mniej więcej rozumiał na czym to polega, wiedziałby, że gdy wrzuca zdjęcie swoich rozczochranych włosów i daje przy tym #włosyWłosyAżDoZiemi, #YOLO, #ToJa, #LFDY, #SWAG, #Kanapa (w tle), #Chill sprawia, że aż chce się krzyknąć

POCZADZIELIŚCIE?!

Zdajecie sobie pewnie sprawę, że hashtag ma grupować Wasze zdjęcia do pewnych kategorii, a zdjęcia Waszych włosów ludzie na pewno nie będą szukać wpisując #YOLO ! :p

Ostatnia rzecz w temacie ' Instagram i ja ', to jak jakiś filtr może decydować o tym, czy jesteś profesjonalnym fotografem? Serio...
Zrobiłem zdjęcie i nałożyłem filtr, ale ze mnie geniusz..
- Ej słyszeliście?! Jestem profesjonalnym fotografem!!
- O, naprawdę? Kto jest Twoim agentem.. Instagram?


Każdy ma swój rozum, wiem że nie jesteście wariatami :) jeśli jesteście, to stosujcie się do zasad :p
Tak więc, gdy następnym razem będziecie przeglądać swoje zdjęcia powspominajcie sobie bezkarnie, bo tego Wam nie zabronią!

Ja tymczasem wrócę do przeglądania swoich ulubionych ' wspomnień ' ^^


niedziela, 3 marca 2013

Krok po kroku




Prawdę mówiąc nie wiem co powiedzieć. 2 miesiące, by droga naszej edukacji na pewnym poziomie się zakończyła. Jesteś zmęczony? To nie jest ważne. Krok po kroku, lecz musisz to zakończyć. Większość jest daleko w tyle. Mogą tam zostać, albo zebrać się w sobie i wrócić na właściwy tor. Krok po kroku.

Nikt za nas tego nie zrobi. Mimo, że straciliśmy już tyle czasu.. serio, w tak beznadziejny sposób...
Popełnianie błędów to część życia, wiadomo. Niestety dociera to do Ciebie tylko wtedy, gdy wszystko zaczyna się walić. Spójrz w lustro i powiedz sobie ' nie ma czasu na błędy '. Czujesz strach? Pozbądź się go, krok po kroku. Nikt nie zrobi tego za Ciebie, ani za mnie. Zdajesz sobie sprawę, że zmiana, która jest potrzebna może się udać - krok po kroku.
' Już niedługo... Nie ma czasu!... Jeśli tego jeszcze nie zacząłeś.. ' - słowa, które rzucają w szkole nauczyciele zdają się rozsadzać głowy od środka.
Zaufaj sobie i zrób w końcu ten pierwszy krok. Jeśli nie teraz to kiedy? Ostatni dzwonek, a może raczej JEDYNY dzwonek. Coś Wam powiem : w każdym z nas jest ukryty cichy bohater, który poświęci się dla osiągnięcia jakiegoś celu. Obudź go. Teraz! Zanim strach pożre Cię całego. Krok po kroku poprowadzi Cię do takiego momentu, w którym zauważysz tą cholerną różnicę między zwycięstwem, a poddaniem się.
To właśnie życie! Podejmowanie decyzji, nieustanna walka, wyrzeczenia, ale i porażki.
Rusz po to wszystko! Zawsze krok po kroku.
Spójrz na siebie, spójrz w lustro i powiedz do siebie ' zrobię pierwszy krok ' . Jeśli uwierzysz wystarczająco mocno, zauważysz w sobie osobę, która zrobi ten krok, a potem następny i następny, aż dojdzie do końca, do sukcesu. Osobę, która poświęci się i zrobiłaby to samo drugi raz jeśli byłaby taka potrzeba.

To jest życie.

To wszystko czego potrzebujesz zależy od Twojej woli.

Wszystko czego potrzebujesz jest w Tobie.

Wszystko co trzeba zrobić, to jeden krok do przodu.

To wszystko...

Więc co zrobisz?

niedziela, 24 lutego 2013

Nie poddawaj się




Ile razy nie odważyłeś się powiedzieć tego co rozdzierało Cię od środka? Setki? Tysiące razy?
Co Cię powstrzymało? Strach? Lęk przed odrzuceniem? Obawa niezrozumienia?
Ile razy poddałeś się w swoich postanowieniach, marzeniach?
Ile to już razy przekładasz coś na jutro? Odwlekasz w czasie coś co jest nieuniknione.
Tłumaczysz się przed samym sobą, że wszyscy tak robią. Pomaga? Jeśli tak, to musisz być bardzo zdolny, bo w trudno jest oszukać samego siebie. Podobno w życiu są dwie drogi podejmowania decyzji. Jest droga prawidłowa oraz ta łatwiejsza. Podejmowanie decyzji towarzyszy nam każdego dnia.

Dzwoni budzik. Wyje jak co rano. 6:00 przytłacza swoją otoczką. Na zewnątrz ciemno, a pod kołdrą jest tak ciepło. Każdy z nas wie ile to już razy jakiś głos w głowie nakazał nam nacisnąć przycisk ' drzemki '.
To Ty. To Twój głos. Od początku dnia walczysz z samym sobą. Nie pozwól sobie przegrać ze swoim największym strachem, z lękiem, który cały dzień depcze Ci po piętach. Pamiętaj, że tylko od Ciebie zależy czy poddasz się, czy będziesz walczył. Wstań i uświadom sobie, że nastawiłeś ten budzik już wczoraj. Już wczoraj uwierzyłeś w siebie, uwierzyłeś, że uda Ci się wykonać tak prozaiczną czynność. Dałeś sobie szansę więc nie marnuj jej kolejny raz. Niech tym razem będzie inaczej!

Nie daj sobie wmówić, że czegoś nie potrafisz. Stać Cię na marzenia. Stać Cię na to, żeby je spełnić. Niektórzy mówią, że się nie da.. mówią tak, bo im się nie udało. Każdy powinien zdać sobie sprawę z tego, że nic nie dzieje się z jakiegoś powodu i zawsze jest jakiś sposób na pokonanie trudności, jeśli wystarczająco bardzo tego chcesz. Znajdź marzenie, znajdź cel i idź do przodu. Nie zatrzymuj się! Nie poddawaj się!

Pewien chłopak opowiada : " Był rok 2008 kiedy lekarze powiedzieli mi, że serce mojej matki przestało pracować. Powiedzieli, że muszę podjąć decyzję co mają robić : próbować ją wskrzesić, ale to prawdopodobnie połamie jej wszystkie kości i będzie czuła cały ten ból albo po prostu pozwolić jej odejść w spokoju... Miałem więc chwilę na podjęcie decyzji, czy wybieram życie... czy śmierć. Chciałem, żeby decyzja którą podejmę nie dręczyła mnie do końca życia. Więc podjąłem decyzję, by pozwolić jej odejść. Pamiętam, leżałem przy niej i po prostu płakałem jak opętany. Powiedziałem jej wszystko, za co byłem wdzięczny... podziękowałem za to jak mnie wychowała...smutne jest to, że był to jeden JEDYNY raz kiedy tak z nią rozmawiałem. Nigdy nie powiedziałem mamie jak bardzo ją kochałem... nigdy nie powiedziałem jej... nigdy nic jej nie powiedziałem. Do tamtego momentu. Potem pocałowałem ją i pożegnałem się. Poszedłem do poczekalni, znów usłyszałem wszystkie te dźwięki, pikanie umilkło, nie było nic. Spojrzałem do środka i zapytałem czy to już koniec? To był koniec.  Do dziś wciąż myślę o niej. Robiąc pracę do szkoły... robiąc cokolwiek.  Pokazała mi jak kochać, jak być uprzejmym, szczerym, dobrym dla ludzi... Pokazała mi jak żyć każdą sekundą, jakby miała być ostatnią i zawsze pomagać potrzebującym. Jak żyć zwyczajnie, żeby inni mogli po prostu żyć. "
Nie bój się słów, które chcesz wypowiedzieć. Jeśli o czymś myślisz, powiedz to. Powiedz nim będzie za późno. Pójdź do mamy i powiedz, że ją kochasz. Obejmij tatę i szepnij mu to do ucha. Napisz do swojej dziewczyny ' kocham Cię '. Mów Jej to każdego dnia. Nie bój się słów.

Znajdź motywację. Każdy potrzebuje odrobiny motywacji. Gdy będziesz już ją miał, zrób dla świata coś dobrego. Nieważne czy będzie to drobnostka, czy wielki czyn, świat potrzebuje byś zatrzymał się na chwilę i zdał sobie sprawę z tego, że zostałeś stworzony żeby być niesamowitym. Wykorzystaj to i daj innym powód do radości.

Nie poddawaj się
Nie bój się
Nigdy nie mów nigdy
Nie pozwól sobie zatrzymać się tam, gdzie zacząłeś swoją drogę
Sam najlepiej wiesz co jest w Tobie
Stań się tym, kim wiesz, że jesteś !

sobota, 9 lutego 2013

Karma



Zacznie się dość nietypowo. Dopuściłem się strasznego czynu. Zabiłem pająka. Może nie twierdziłbym, że to coś złego ale po przebytym tygodniu wiem, że konsekwencje były straszne. Poniedziałek jak to poniedziałek, monotonny i długi kończył się na oglądaniu filmu w łóżku. Nagle zobaczyłem tą bestię. Serio, miał ze 4 mm biegł jak szalony po ścianie w kierunku mojej ręki. Już chciałem go zdmuchnąć ale ręka zareagowała szybciej niż płuca. Rozgniotłem go na ścianie i gdy spojrzałem na plamkę, którą zostawił pomyślałem sobie, że może mogłem go jednak zdmuchnąć. W końcu nie był groźny, nie rzucił się na mnie, nie próbował zrobić niczego zabawnie niebezpiecznego, a ja go zwyczajnie rozgniotłem. Taki los co nie?

NIE!

Następnego dnia rano poszedłem zaspany do łazienki. Przemyłem twarz wodą i zacząłem się zwyczajnie ' ogarniać ' . Przeważnie stoję w łazience na boso ( na marginesie, już tego nie robię). Gdy tak stałem i myłem zęby poczułem na stopie przyjemne łaskotanie. Łaskotanie które zaczęło wspinać się ku gorze, a gdy było już przy kostce postanowiłem sprawdzić jego przyczynę. Nie uwierzycie, po mojej nodze wspinała się malutka szczypawica. Spanikowałem! Strzepnąłem ją na ziemię i pobiegłem po papcie. Gdy wróciłem już jej nie było. Pomyślałem ' spoko, przecież była mała ' - może i była mała, ale cholernie mnie przestraszyła. Na szczęście wtorek minął bez większych ekscesów i położyłem się spać. Środa zaczęła się leniwie, a każda godzina mijała spokojnie, aż do powrotu do domu. Usiadłem do komputera aby zrobić lekcje. Gdy siedziałem zapatrzony w ekran tuż przed moją głową zauważyłem dziwny czarny punkt. Noszę okulary więc przetarłem je odruchowo myśląc, że są brudne. Nic z tych rzeczy! Wtedy wiedziałem, że w moim domu jest jakaś inwazja robali, które mszczą się za tego pierdka, którego zabiłem dwa dni temu. Długo nie myśląc strzepnąłem pająka z dosłownie niewidzialnej pajęczyny na której zjechał i poszedłem po odkurzacz.
Uwierzcie, jeszcze nigdy tak dokładnie nie odkurzałem. Odkurzyłem każdy kąt, materac, pościel, dywan, nawet szafę. Musiałem mieć pewność, że żaden insekt tego nie przeżyje. Nie chodzi o to, że się ich boję. Zwyczajnie nie znoszę ich. Lekko poddenerwowany usiadłem żeby dokończyć lekcje. Minęło parę godzin a na moim parapecie zauważyłem małego i nieziemsko szybko popierniczającego żuczka czy cokolwiek to było. Zerwałem się jak poparzony i załatwiłem go, Wtedy pomyślałem, że jeżeli miałbym określić to jednym słowem, to właśnie byłoby to słowo karma. Karma za zabicie pająka pierwszego dnia w tym tygodniu robali.
W porządku, należało mi się, ale nie dwa dni z rzędu !
Położyłem się spać, a noc minęła bez większych zmartwień. Czwartek zbliżał się ku końcowi i nic nie miało zakłócić już mojego wolnego czasu. Nie miało, ale zgadnijcie.. zakłóciło. Wskoczyłem pod kołdrę i ułożyłem się do snu. Nagle poczułem, że coś kolejny raz wspina mi się po nodze. Pomyślałem, że to niemożliwe, bo przecież wszystko dokładnie wysprzątałem. Wyskoczyłem z łóżka jak sprinter na starcie i co znalazłem w łóżku? Nie pająka, nie żuczka, tylko śmieszną, malutką mrówkę. Zrzuciłem ją na ziemię i powiedziałem do siebie ' koniec, to musi być koniec tych robali ' . Więc jeśli jakimś cudem to słyszysz mały pająku, zrozumiałem to!! Należało mi się.


Maturzyści, nie zabijajcie pająków bez powodu !
+ uczucie się ostro :D



poniedziałek, 28 stycznia 2013

Wartości



Chociaż ferie dobiegły końca ( każdy dokładnie wiedział ile będą trwały, a i tak zaskoczyły swoim nieoczekiwanym finiszem) to chciałbym zapytać Was o temat, który nie przemija z czasem tak jak dni białego szaleństwa czy błogiego lenistwa. Chodzi mi o wartości. Wiadome jest jedno - każdy ma inne. Wpływa na to wiele czynników. Zaczynając od tego głównego, czyli wychowania, potocznie nazywanego ' pokaż co wyniosłeś z domu ' aż do teraźniejszych kręgów w jakich się obracamy. Nie ukrywajmy ale właśnie one mają dosyć znaczący wpływ na to co postrzegamy jako słuszne, a co jako mało przydatne.
Przykra jest jedna sprawa. Te najważniejsze wartości, które powinny liczyć się w życiu każdego człowieka - Bóg, miłość, rodzina (mógłbym wymienić ich naprawdę mnóstwo) - zestawione są z otoczką życia codziennego, coraz częściej wirtualnego. Chodzi tu głownie o nas, o młodych i często zatwardziałych w swoich przekonaniach ludzi. Nie chcę nikogo obrażać i narzucać odgórnie, że to właśnie Bóg, miłość.. etc. mają Wam przyświecać we wszystkim co robicie. Jednym rodzice wpoili to bez problemów, inni byli bardziej charakterni i sami doszli do swoich własnych wartości. Dla jednych i drugich szacunek, tak trzymać!  Jednak zostaje jeszcze jedna forma postrzegania wartości. To ta trzecia grupa. Osoby dla których czas zatrzymuje się, gdy wkraczają w świat bardziej anonimowy. Poważnie, internet wywołuje zjawiska, które odradzają się i uderzają ze zdwojoną siłą - w świecie wirtualnym. Gdy jeden stara się spędzać czas z rodziną, drugi nerwowo sprawdza nowe powiadomienia. Jedni oddają się chwilom zamyślenia i samopoznania, drudzy ' oddają ' swoje życie dla ' lajków '. Brzmi nieciekawie co? Właśnie tutaj wkraczają nasze wartości. Sytuacje, które budzą we mnie lęk albo oburzenie ktoś może przyjąć ze spokojem, bo to dla Niego chleb powszedni. Ktoś mógłby powiedzieć ' uzbieraj 200 łapek w górę to pogadamy '. Racja, 200 łapek to niezły wyczyn ale serio, do czego jest mi to potrzebne? Skoro tak właśnie postrzegasz wartości życiowe, to dla mnie mógłbyś mieć sto tysięcy takich kciuków, a ja nadal zastanawiałbym się jakie to ma znaczenie. Pomyśl! Bardziej interesuje Cię co robi teraz Kinga w kuchni, albo gdzie i co wcina dziś na obiad Szymon, czy może co Twoja mama myśli na temat obiadu, który dla Niej ugotowałeś?

Jednakże ile ludzi, tyle wyborów, wartości, przekonań. Dobierz i ustal sobie w głowie swoje własne. Nikt nie goni, zrób to rozważnie. Nie żyj w strachu, że coś Cię ominie i przegapisz śmieszne życie na pokaz. Liczy się co innego. To co jest ukryte, to czego nie widzą wszyscy, to co trzymasz dla siebie i bliskich, właśnie to jest prawdziwą wartością!

Pamiętaj, że nie każdy musi wiedzieć co jesz na obiad.


czwartek, 24 stycznia 2013

Bliźniacy



Wyobraź sobie, że siedzisz na lotnisku. Przykładowo w Miami. Na uszach masz słuchawki. Siedzisz bezczynnie, powoli kończy Ci się cierpliwość. Do odlotu jeszcze parę chwil. Siedzisz i obserwujesz zlepek narodowości. Kultura i języki z całego świata tworzą tutaj szum, za którym nie przepadasz - stąd słuchawki na uszach. Nagle Twoją uwagę przyciąga pewna kobieta. Otacza Ją dwójka dzieci więc ryzykujesz stwierdzenie, że musi być ich mamą. Cała trójka ma cudowne kręcone włosy, ciemną karnację i piękne brązowe oczy. Kobieta stara się poskromić małe urwisy i radzi sobie z tym jak profesjonalistka. Teraz ryzykowne stwierdzenie przechodzi w pewność - to mama. Minęło pół godziny odkąd zerkasz w Jej kierunku ale nadal nie potrafisz określić tego, co spowodowało, że tak się zainteresowałeś obcą osobą. Może to Jej wygląd, a może spokój i dobro, które Ją otaczało? Może kojarzy Ci się z jakąś aktorką? Walczysz ze swoimi myślami starając się opisać w głowie to, co Cię w Niej zafrapowało.
Macie to? Widzicie to oczami swojej wyobraźni? 
Teraz powiem Wam coś co może wielu z Was nie zadziwi ale temat warty jest poświęcenia paru sekund.
Mimo iż Miami to dla nas odległe miejsce, a kobieta mogła pochodzić z jeszcze odleglejszych zakątków świata, to możliwe, że może łączyć nas coś nieopisanego, coś co sprawia, że za każdym razem gdy o tym pomyślę, wspomnę, mam ciarki na całym ciele.
Myślę, że każdy z nas wie odrobinę na temat białaczki. Może z lekcji biologii, być może z innych źródeł. 
Fundacja DKMS zajmuje się przeszczepami szpiku kostnego i komórek krwiotwórczych. Ma swój - jeśli można tak to ująć - oddział w Polsce. Pozwólcie mi na chwilę prywaty. Moja kuzynka zmarła na białaczkę. Wiedziałem o tej chorobie bardzo wiele. Znalezienie osoby, która mogłaby oddać szpik osobie chorej to wyczyn na wielką skalę. Obecnie na świecie ok 10 mln osób zadeklarowało, że może oddać swój szpik osobom potrzebującym go. Prawdopodobieństwo pobrania szpiku od osoby deklarującej chęć oddania go wynosi 1:25000.
Zastraszająco niewiele czyż nie? Dokładnie rok temu przebudziłem się w nocy. Dręczył mnie jakiś nieprzyjemny sen. Wstałem, wsunąłem na nogi kapice i poszedłem do kuchni napić się soku. Włączyłem na chwilę tv. Wiedziałem, że mogę spodziewać się wizyty wróżek na ekranie albo pasma durnych telemarketów, które wciskają buble na lewo i prawo. Jednak ku mojemu zdziwieniu pierwszym obrazem na jaki się natknąłem była zwyczajna reklama. Chciałem przełączyć ale ujrzałem parę osób. Na pierwszy rzut oka różnili się od siebie wszystkim. Nie byli spokrewnieni w żaden możliwy sposób. Pojawiła się druga para. Dwie dziewczyny o innym kolorze skóry. Następna para to mała dziewczynka i mężczyzna. Par przybywało i przybywało aż zapełniły cały ekran. Kampania reklamowa ukazywała osoby chore na białaczkę i ich genetycznych bliźniaków. Cudowna nazwa prawda? Mój genetyczny bliźniak. To nie do opisania. Pomyślałem o mojej kuzynce i połączyłem wspomnienia z hasłem fundacji DKMS - Wspólnie przeciw białaczce. Chociaż był środek nocy, pospiesznie włączyłem komputer i wklepałem te 4 literki w wyszukiwarkę a 10 minut później kończyłem czytać jakie warunki trzeba spełniać aby zostać dawcą. Nie spałem przez następne 2 godziny. Byłem zdecydowany, że chce nim zostać. Przeczytałem dosłownie setki postów, wpisów, relacji osób którym było dane oddać szpik. Gdy utwierdziłem się w przekonaniu, że jest to bezbolesne ogarnęło mnie zdziwienie dlaczego więcej osób nie chce dać innym największego daru na świecie - daru życia? Skoro możesz pomóc nieważne czy jesteś bogaty czy biedny, z małego miasta, czy wielkiej metropolii to dlaczego więcej osób się na to nie decyduje? Tutaj stoi pewien haczyk ponieważ nie można przekroczyć 55 roku życia i nie cierpieć na parę chorób, które widnieją w spisie. Nie można też nadużywać alkoholu i narkotyków więc aż przykro powiedzieć ale parę osób, które przyszło mi znać zmarnowało już swoją szansę na pomoc innym. 
Jednak najważniejsza jest decyzja. To wielka odpowiedzialność. Gdy już zarejestrujesz się w bazie dawców szpiku nie ma wyjścia. Wycofać się ? To odebrać komuś szansę. Warto to przemyśleć przed zadecydowaniem. Jednak Jak widzicie na zdjęciu nie odstraszyło mnie to wręcz przeciwnie, spowodowało, że czuje się niesamowicie. Jesteśmy jak ten puzzel w logo fundacji. Jeden symbolizuje dawcę, a drugi osobę potrzebującą przeszczepu. Razem dobrze dopasowani tworzymy całość. Wyobrażacie sobie uczucie, które towarzyszy osobie, która oddała szpik? Pomyśl tylko o tym, że gdzieś niedaleko po Ziemi kroczy osoba, której ofiarowałeś życie. Mało tego! Jest Twoim bliźniakiem genetycznym, nosi dokładnie te same geny. Jesteście w tym razem. Dwa elementy dające jedną całość!

Powracając na koniec jeszcze do sytuacji, o której wyobrażenie prosiłem Was na początku zadajcie sobie pytanie: Jak wygląda mój genetyczny bliźniak? Może to kobieta z lotniska w Miami? Może ktoś kogo dobrze znasz? Może przeciwnie, ktoś kogo nie widziałeś nigdy na oczy.

Dajmy szansę osobom chorym na to, żeby przekonały się jak może wyglądać ich bliźniak :)

P.S. Link do strony fundacji po prawo na górze :)

wtorek, 22 stycznia 2013

Decyzje

Chciałbyś skończyć ze sobą? Wyobraź to sobie. Wracasz pewnego dnia do domu ze szkoły. Masz za sobą kolejny ciężki dzień. Jesteś gotowy by się poddać. Więc idziesz do pokoju, zamykasz drzwi, zaczynasz pisać notkę o samobójstwie, którą przepisujesz co chwilę od nowa. Wyciągasz żyletki i buteleczkę tabletek. Brak Ci odwagi na rozlew krwi więc łykasz garść pigułek, a potem łykasz całą resztę. Leżysz na łóżku, a na Twojej piersi leży pożegnalny list. Zamykasz oczy ostatni raz. Parę godzin później, Twój młodszy brat puka do drzwi, żeby powiedzieć Ci, że obiad jest gotowy. Nie odpowiadasz, więc wchodzi do pokoju. Widzi Ciebie na łóżku. Myśli, że zwyczajnie śpisz. Mówi to Twojej mamie. Mama wchodzi do pokoju, żeby Cię obudzić. Zauważa, że coś jest nie tak. Bierze do ręki papier z Twojej klatki piersiowej i czyta. Nerwowo próbuje Cię obudzić wykrzykując Twoje imię. Młodszy brat zaniepokojony tym wszystkim biegnie po tatę. Tata wbiega do pokoju, patrzy na Twoją płaczącą mamę, która trzyma list siedząc przy ciele, z którego uszło życie. Wszystko do Niego dociera i zaczyna krzyczeć. Łapie stołek, który stał przy Twoim łóżku i miota nim w ścianę. Upada na kolana po czym zaczyna płakać. Mama podchodzi do niego i obejmuje go. Teraz oboje siedzą na podłodze tuląc się do siebie, płacząc. Następnego dnia w szkole pojawia się ogłoszenie. Dyrektor informuje wszystkich o Twoim samobójstwie. Szum korytarzy zamienia się w głuchą ciszę. Wszyscy obwiniają za to siebie. Twoi nauczyciele myślą, że byli dla Ciebie zbyt ostrzy. Popularne dziewczyny, które uważają siebie za lepsze od innych myślą, że to przez te wszystkie wredne rzeczy, które mówiły Ci każdego dnia. Chłopak, który dręczył Cię wyzwiskami, on nie może poradzić sobie z tym, że prócz tych przykrych wyzwisk nigdy nie powiedział Ci jak piękna właściwie byłaś. Twój były chłopak, ten któremu mogłaś powiedzieć o wszystkim, ten który z Tobą zerwał.. Nie może znieść tej wieści. Upada na kolana i zanosi się płaczem. Minutę później ucieka ze szkoły. Twoi przyjaciele? Wyrzucają sobie to, ze nawet nie zauważyli, ze coś jest nie tak. Biją się z myślami, że nie pomogli Ci nim było zbyt późno. Twoja najlepsza przyjaciółka? Jest w szoku. Nie może w to uwierzyć. Wiedziała przez co przechodzisz, ale nie pomyślała nawet, że może być tak źle... Tak źle, byś skończyła ze sobą. Nie płacze, ona nie czuje niczego, jest w amoku. Wychodzi przez tłum i opuszcza szkołę. Wychodząc, ześlizguje się ze schodów. Trzęsie się, krzyczy, ale łzy nie spływają po Jej twarzy.
Parę dni później, wszyscy spotykają się na Twoim pogrzebie. Całe miasto w nim uczestniczy. Każdy dobrze Cię znał. To ta dziewczyna z promiennym uśmiechem i zwariowaną osobowością. Ta, która zawsze służyła pomocą innym. Bezinteresowna dziewczyna. Wiele osób rozmawia o dobrych rzeczach, które dzięki Tobie przytrafiły im się w życiu. Jest ich naprawdę wiele. Druga część osób płacze. Twój młodszy brat nadal nie wie, że się zabiłaś, jest zbyt młody żeby to zrozumieć. Rodzice powiedzieli mu, że nie żyjesz. To go zraniło. Bardzo. Byłaś jego starszą siostrą, powinnaś być zawsze dla niego i przy nim. Twoja najlepsza przyjaciółka trzyma się twardo, lecz gdy zaczynają spuszczać trumnę coraz niżej, wszystko do niej dociera i zaczyna płakać. Trwa to parę dni. Ona ciągle płacze.
Mijają dwa lata. Całą szkoła odwiedza psychologa przynajmniej raz w tygodniu, żeby porozmawiać o tym co miało miejsce. Twoi nauczyciele rzucili swoją pracę. Te wredne dziewczyny stały nadal dręczą słabszych. Chłopak, który wyzywał Cię obraźliwymi słowami zaczął się ciąć. Twój były chłopak nie wie jak jeszcze może kogoś pokochać i zaczyna sypiać z dziewczynami na lewo i prawo. Twoi przyjaciele popadli w depresje. Twoja najlepsza przyjaciółka? Próbowała odebrać sobie życie. Nie udało jej się tak jak Tobie. Twój brat? Odkrył cała prawdę o tym co się stało. Nie radzi sobie z tym, płacze co noc, przechodzi przez to wszystko co Ty przeżywałaś przez lata zanim odebrałaś sobie życie. Twoi rodzice się rozwiedli. Tata stał się pracoholikiem żeby nie skupiać całej uwagi na tym co miało miejsce dwa lata tamu. Twoja mama popadła w ciężką depresje i całymi dniami leży w łóżku.
Ludzi obchodzi to co czujesz. Mimo, że czasami trafiasz na wrednych i niesprawiedliwie traktujących Cię ignorantów. Ludziom zależy. Może się z tym nie zgodzisz ale tak jest. Twoje decyzje nie wpływają tylko na Twoje życie. Dobrze widzisz, ze wpływają na wszystkich. Pomyśl zanim zrobisz lub powiesz coś co może odmienić czyjeś życie. Nie kończ problemów w ten sposób, masz wiele powodów by godnie żyć. Nic nie rozwiąże się jeśli się poddasz.
Błędy zaś są dowodem na to, że próbowałeś. Nie poddawaj się. Jest tak wiele rzeczy dla których warto żyć Nieważne więc jak dobre czy złe jest Twoje życie. Wstawaj rano i dziękuj Bogu za to, że wciąż je masz ! To wielki dar, nie zmarnuj go. Zawsze można je zmienić na lepsze :)



niedziela, 20 stycznia 2013

Chwile radości




Znacie moment, w którym coś do Was dociera? Macie takie momenty olśnienia? Wiem, że nie da się ich wywołać samemu. W większości przypadków przychodzą same, tak nagle. Spróbujmy inaczej..
Zgubiliście się kiedyś rodzicom? W supermarkecie, mniejszym sklepie, na plaży, gdziekolwiek? To straszne uczucie. Co do samego supermarketu - nieważne ile masz lat, to zawsze jest powód do paniki, gdy mamy nie ma w pobliżu. Zastanawiacie się pewnie do czego dążę ? Już wyjaśniam. Jeśli panikowaliście w wymienionych wyżej sytuacjach (jeśli nie, to postawcie się w roli osób, które to przeżyły i spróbujcie wyobrazić to sobie ) to czy przeszła Wam przez głowę myśl, że możecie nie zobaczyć już rodziców? Oczywiście to pytanie, które trafia raczej w wiek dziecięcy, gdy niewiele wiedziało się o świecie. Wracając do pytania - ja tak miałem. Ta głupia teraz dla mnie myśl, przebiegła mi przez głowę. Parę lat później, gdy chciałem zapytać o coś tym razem tatę, a obróciwszy się nie zobaczyłem go w pobliżu ( choć wiedziałem, że zwyczajnie musiał zmienić dział z mrożonek na akcesoria sportowe) naszła mnie chwila olśnienia, o które Was pytałem. Chociaż byłem już parę lat starszy, dotarło do mnie, że nie chcę już więcej zostać sam. Może dlatego nie znoszę samotności w domu. Nie cierpię siedzieć sam! Myślę, że to jedno z 3 życzeń, o które mógłbym poprosić złotą rybkę, gdybym tylko oczywiście wiedział gdzie ją złapać. Brzmiałoby one ' abym miał do końca życia rodzinę, która będzie ze sobą zawsze, nieważne co '.
Spójrz na to tak :
Mieszkasz w małym mieszkanku i jest Ci z tym źle? Przeżyjesz to. Pamiętaj, że mieszkanie to mieszkanie ale DOM tworzysz razem ze swoimi najbliższymi. Twój dom może być wielki jeśli chcesz tego tak samo mocno jak inni.
Mama działa Ci na nerwy, bo czepia się, że coś jest nie tak jak powinno być? Wiesz o tym w głębi ducha, że może nie lubisz swojej mamy każdego dnia, ale kochasz Ją w każdej sekundzie.
Rodzice mówią, że szybko dorastamy. To prawda, rośniemy i rośniemy, nagle z 10 robi się 20 lat i jesteśmy gotowi na samodzielne życie. Wiecie co jeszcze jest prawdą? Nie tylko my się starzejemy. Często jesteśmy zbyt zajęci ' dorastaniem ' i zapominamy, że Oni już nie młodnieją. Coraz częściej potrzebują pomocy, a wszystko co ich uszczęśliwia, to chwila spędzona z nami. Przegadana, przemilczana, nieważne jaka, ważne, że mogą ją z nami dzielić.
Czasami chciałbym spotkać moich rodziców w wersji nastolatków. Poznać ich w wieku w jakim teraz jestem. Może to byłoby drugie życzenie, kto wie.
Natknąłem się na bardzo piękne zdanie, które idealnie pasuje do mojej dzisiejszej chwili przemyśleń.
Wiecie dlaczego miłość jest ślepa? Bo mama zaczęła Cię kochać, nim jeszcze Cię ujrzała.
Cholerka, aż ciarki przechodzą na myśl ile razy zamiast zrobić coś pożytecznego i ulżyć kobiecie, która nosiła mnie 9 miesięcy z trudami, ja wolałem robić coś bezcelowego, bo zwyczajnie nie chciało mi się pomóc. Nie chodzi mi o to żeby teraz wzbudzić w kimś poczucie winy (jeśli czuje coś podobnego do mnie ). Raczej chciałbym tym tekstem zachęcić Was do tego, żebyście spędzili więcej czasu ze swoją rodziną. Żeby tata, mama, siostra, brat, znali Was lepiej, niż FB, Tumblr, TT, czy inny portal. Znajomości się rozpadają, rodzina zostaje na zawsze. Chyba potrzebujemy kogoś, kto nie ucieknie z naszego życia prawda? :)
Bo właśnie tu, w rodzinie, nasze życie się zaczęło, a miłość nigdy się nie skończy!

Jeszcze jedno! Jeśli Wasz brat przyprowadza do domu dziewczynę, to wszyscy się cieszą, a tata jest dumny. Znacie to?
Jeśli jednak córka przyprowadza do domu chłopaka, to cieszy się głownie mama, a tata ładuje strzelbę naboja.. nie nie, tylko żartowałem! Tata też się cieszy chociaż nie okazuje tego zbytnio, bo jego córka jest dla niego księżniczką, a on z roli króla przechodzi właśnie w rolę detektywa. Mimowolnie. Ktoś chciałby żeby mu to wytłumaczyć? Więc... nie da się. :P Jestem starszym bratem i czuję to samo, gdy moja siostra opowiada o chłopakach ze szkoły. To właśnie jeden z aspektów, które sprawiają, że miłość w rodzinie była, jest i pozostanie na zawsze. Tak się o siebie troszczymy.


Nie wiem jak Wy, ale ja mam ochotę spędzić trochę czasu ze swoimi najbliższymi! :)


P.S. Trzecim życzeniem byłoby założenie szczęśliwej rodziny! :)
Nawet jeśli nie złapię tej rybki, spełnię numer 3!

środa, 16 stycznia 2013

Czas wolny



Zastanawialiście się kiedyś nad tym co dzieje się coraz częściej z naszym wolnym czasem? To trochę zabawne." Nasze życie staje się cyfrowe, a przyjaciele wirtualni " - Travis Rice ujął to bardzo trafnie. Idąc dalej tym tropem, wszystko czego chcemy się dowiedzieć jest w zasięgu kliknięcia. Wszyscy dobrze wiemy, że pozostało wiele osób, którym doświadczenie świata poprzez informacje z drugiej ręki nie wystarcza. Ze spokojnym sumieniem mogę zaliczyć się do tej grupy. Szczerze? Nie wyobrażam sobie życia leniucha, który nie ma ochoty poznawać świata. Musisz zacząć działać jeśli chcesz poznać prawdę. Jaką prawdę zapytacie? Prawdę o sobie. Tą często najbardziej bolesną prawdę, która dosłownie w oczy kole. Spójrzcie na to z innej strony. Nie pozna się swojego potencjału dopóki nie zmusimy się, by go odnaleźć. Odnajdywanie siebie prowadzi nas do zakamarków naszej duszy, do poznania otoczenia, do najdzikszych miejsc na Ziemi.
Jeden jest typem kanapowca i nie ma zamiaru tego zmieniać, bo tak jest wygodnie, a drugi uprawia sport bez którego nie może żyć. Koleżanka koleżanki odnosi sukcesy w karate, a jeszcze inna śpiewa tak, że wszyscy klękają z zachwytu. Jak widzicie wszyscy, no może prócz ' kanapowca ' robią coś ze swoim czasem wolnym, szukają pasji bądź doskonalą swoje umiejętności.
Cholerka! Jest jeszcze jedna niezrozumiała sprawa. Jak ktoś kto ma dwie ręce i dwie nogi i jest okazem zdrowia nie robi niczego produktywnego? Tak wiem, to wolny kraj, każdy ma prawo robić co mu się tylko podoba ale aż krew człowieka zalewa. Sam kiedyś przepuszczałem czas przez palce ślęcząc przed komputerem w czasach gimnazjum ale w samą porę się ocknąłem. Może dlatego patrzę na takie osoby z takim wyrzutem. Chciałoby się im pomóc ale czasami nie da się zrobić niczego wbrew ich woli. Małe cuda zdarzają się każdego dnia więc oby te normy tracenia czasu łapały się w listę małych cudów.
Nastały czasy, które prowadzą do tego, że wchodząc do sklepu i patrząc przykładowo na regał z sokami będziemy mieli informację na temat ilości poleceń albo kliknięć ' lubię to ' pod produktem. Te i inne wizje przyszłości sprawiają, że obraz apokalipsy jest coraz bliżej. Jesteśmy zgubieni! Tak serio, to nie jest aż tak źle ale biadolenie od czasu do czasu jest zawsze mile widziane w  życiu statystycznego Polaka.
Teraz tak całkiem poważnie. Uczucie zrobienia czegoś dobrego i zachowanie tego tylko dla siebie i najbliższych daje dużo więcej radości i pozytywnej siły niż zebranie 25 lajków pod wpisem na temat tego co robiło się podczas dnia. Jeśli uważasz, że nie albo lekko się wahasz, to znak, że coś się dzieję. No zgrywam się zgrywam... to znak, że JEST ŹLE! :P
Zastanówcie się dobrze co robicie ze swoim czasem wolnym, bo od tego może zależeć to kim zostaniecie. Kształtujcie więc siebie. Trzymam kciuki za każdego z Was z osobna. Poświęćcie się swojej pasji.

No a my - maturzyści, poświęćmy się nauce.
Brzmi katastrofalnie...
Ale nikt pączków nie obiecywał ! :D


wtorek, 15 stycznia 2013

Przygoda



Macie czasami ochotę uciec w siną dal? Tak daleko, żeby nikt Was nie znalazł? Ba! Tak daleko, żeby nawet przestali szukać? Może macie ochotę kupić bilet na autobus, pociąg, samolot i wydostać się z tego całego absurdu, który Was otacza w trudnych sytuacjach? Albo zwyczajnie założyć buty na nogi, zarzucić plecak na plecy i pomaszerować znanym szlakiem. Złapać za rękę ukochaną osobę i nie martwiąc się niczym po prostu iść przed siebie.
Dużo pytań jak na wstęp czyż nie? To było następne, chyba jestem w tym kiepski. Nikt na pewno nie zatrudniłby mnie jako osobę przesłuchującą przestępców, w ogóle przesłuchującą kogokolwiek.
Od lat interesuje mnie kraj na 3 litery znajdujący się za wielką wodą. Odkąd znalazłem swoją drugą połowę, zaczęła się nasza wspólna fascynacja ojczyzną wuja Sam'a. Właśnie tam zostały ' uwięzione ' - w dobrym znaczeniu tego słowa - nasze myśli. Znacie to uczucie, w którym na lekcji jest tak nudno, że długopis sam pakuje się do buzi, a stopy tańczą zwariowane układy pod lekko za małym krzesłem? Właśnie wtedy myślami jestem w obrazie przyszłości. Uciekam wtedy gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie, gdzieś gdzie nikt by się mnie nie spodziewał. Może to wyda się dziwne, bo uciekam tam myślami ale właśnie to sprawia, że coraz bardziej chcę tam uciec fizycznie. Kiedyś nadejdzie ten dzień. To tak jak pisałem - wielkie marzenie.
Nie chcę nikogo urazić, lecz chyba nikt nie uczy się jeszcze do matury w takim stopniu, żeby nie znaleźć czasu na obejrzenie jakiegoś filmu. Właśnie wtedy mamy styczność z kolejną ' ucieczką ' w myślach. Przenosimy się do świata bohatera, czasem nawet stawiamy się w jego sytuacji i wyobrażamy sobie samych siebie w miejscu, w którym toczy się akcja. Naprawdę niezliczoną ilość razy byłem ninja w Japonii, czy koszykarzem w USA. Tylko ode mnie zależało dokąd ucieknę. Wystarczyło wybrać film. Lecz zdarzają się też wycieczki realne. W godzinę obmyślasz cały plan i jedziesz w kraj albo nawet świat. Co ja gadam, czasami nawet nie obmyślasz planu! Pakujesz niedbale rzeczy, dzwonisz do najlepszego przyjaciela, do swojego chłopaka, czy dziewczyny i chwilę później jesteście w jakimś środku transportu gnającym przykładowo nad morze. Tak właśnie rodzi się przygoda. Wystarczy zmieszać szczyptę odwagi i szaleństwa aby doświadczyć w życiu czegoś co nie jest planowane - przygody. Zastanówcie się, wolelibyście przeżyć życie dobrze, spokojnie, bez większych ekscesów, tak aby mówili o Was ' poczciwy stary człowiek, naprawdę porządny obywatel ', czy może przeżyć je wykorzystując każdą okazję do nowych doświadczeń, zawsze krok przed innymi, z odwagą, tak abyście przechodząc obok znajomych usłyszeli ' to ten stary wariat, ale szanuje go, naprawdę go szanuje ' ? Nad odpowiedzią chyba nie trzeba się zastanawiać. Tylko czy nie brak nam do tego odwagi? Czy takie myśli nie pozostaną tylko właśnie w tej sferze? To już zależy tylko od nas.
To czy zobaczysz mecz NBA na żywo z pierwszego rzędu, czy pobiegniesz razem z bykami w Hiszpanii, czy może zanurkujesz i zobaczysz Wielką Rafę Koralową zależy tylko i wyłącznie od tego, co zrobisz.
Odważysz się ? Może odpuścisz?
Nikt nie gwarantuje Wam, że nie zawiedziecie się, gdy spróbujecie ale chyba lepiej rozczarować się podczas próby niż rozczarować się nie robiąc nic i żałując do końca życia.

Myślę, że Oni nie żałują :
http://www.youtube.com/watch?v=FY4GM5Ri4y8

Życzę Wam oraz sobie odwagi!


 Maturzyści, którzy zaczęli ferie - oraz Ci, którzy mają je dopiero przed sobą - apel do Was :

NIE GNIJCIE W DOMU PRZED KOMPUTERAMI!
Korzystajcie na każdy sposób! :)





niedziela, 13 stycznia 2013

Marzenia





Zastanawialiście się kiedyś jak wyglądałoby nasze życie bez marzeń?
Kto by nie chciał dotknąć nieba? Mieć cudownej rodziny? Wielkiego domu z ogrodem i szerokim podjazdem jak na zdjęciu?
Marzeń jest wiele. Można zaryzykować stwierdzenie, że jest ich tyle co ludzi na naszej planecie.
Zdarzyło mi się jednak spotkać osoby bez marzeń, bez planów na przyszłość, bez zwyczajnie swobodnego spojrzenia ' co będzie za parę lat?'. Nie czułem się lepszy od nich. Nie cieszyłem się, że ja mogę pozwolić sobie na takie spojrzenie. Wręcz przeciwnie, było mi szkoda tych osób. Tego, że w jakiś sposób może się pogubili. Może ktoś 'zabronił' im marzyć. Może jakieś wydarzenie z przeszłości ciągnie się za nimi i boją się puścić wodze fantazji. Z drugiej strony, może sami odbierają sobie możliwość wizji przyszłości w głowie.
Wiem jedno, człowiek bez marzeń w jakiś sposób umiera od środka. Jak powiedział polski reżyser Sławomir Kuligowski " Człowiek bez marzeń jest jak drzewo bez kory. " Jest nagi.
W dzieciństwie marzyłem o tym, żeby zostać strażakiem, potem piłkarzem, potem o szybkim motorze, a zakończyłem na sportowej bryce. Z biegiem lat marzenia zmieniały się, powiększały. Sprawiały, że chciałem walczyć o każde z nich, nawet te praktycznie niemożliwe. Ale marzenia nie spełniają się z dnia na dzień i to jest piękne. Są wyczekane, warte poświęceń. Przychodzą ' pewnego dnia ', a nie co poniedziałek. Dzięki temu aż chce się żyć, zmieniać swoje życie, walczyć o swoje wyżej wymieniane pragnienia. Wyznaczamy sobie różne drogi, cele, które są niczym innym jak zadaniami w dojściu do marzeń. Razem z moją dziewczyną mamy wiele pięknych wspólnych marzeń. Myślę, że jak u większości z Was czasami przychodzi zwątpienie spowodowane usłyszeniem jakichś deprymujących słów, chwilami przygnębienia. Lecz właśnie to, że jesteśmy w tym razem pomaga przetrwać najgorsze. Znacie te wszystkie pokrzepiające, motywujące i podnoszące na duchu mowy? Na myśl przychodzi scena z filmu "Beraveheart - Waleczne Serce ", w której William Wallace zagrzewa do boju swoich braci z pola bitwy. Moim Wallace'm jest moja dziewczyna. Gdy przychodzi gorszy dzień, to może nie wygłasza długiej i pełnej uniesienia mowy ale wystarczy, że wypowie parę słów - NIGDY NIE MÓW NIGDY - i wszystko w głowie wskakuje na swoje miejsce.
Jeszcze jedno! Nie wystarczy mieć marzeń, trzeba jeszcze chęci do spełnienia ich.
Ile osób, tyle marzeń. Szukajmy drogi na szczyt! Tego życzę Wam i sobie. Życzę Wam jeszcze tego, abyście tak jak ja mieli bliską osobę, z którą znajdziecie sens marzenia i będziecie spełniać je wspólnie!

A Wam maturzyści ( też w tym siedzę : P ) spełnienia tego maturalnego marzenia! Trzeba o to powalczyć :)


wtorek, 8 stycznia 2013

Dzień w Almie




Zastanawialiście się kiedyś nad sensem wydawania pieniędzy bez większego celu? Ja zastanawiam się nad tym co wtorek. Pech sprawił, że muszę czekać po lekcjach na autobus trochę dłużej niż zazwyczaj, więc wybieram się na drobny obchód Focus'a z braku laku. Prawie zawsze wchodzę do Almy po dwie bułki i jogurt. Dzisiaj nie wytrzymałem. Po wielu eskapadach pomiędzy regałami dziś musiałem zatrzymać się na drobną chwilę przy jednym z nich. Dokładnie przy tym, który widnieje na zdjęciu. Nareszcie mogę powrócić do swojego pytania z początku wpisu.
Życie na bogato zawarte w dwóch słowach ' woda mineralna '.
Woda VOSS - 375ml za 8 zł. To butelkowana woda z norweskiego lodowca z okolic Voss. Chroniona przed zanieczyszczeniami przez grubą warstwę skał i lodu. Wg znawców tej wody, to napój poszukiwany przez miłośników zdrowia i urody.

Przypuszczam, że razem z wieloma rówieśnikami nie jesteśmy miłośnikami tych dwóch wartości tak pełną gębą, bo na taką wodę zrobilibyśmy zwyczajną zrzutkę, jeśli w ogóle zdecydowalibyśmy się ją kupić :)
Na zdrowy rozum VOSS, Evian, Fiji, Bling H2O, Tears Of God - to tylko parę nazw, które możemy znaleźć na regale w tym markecie. Te butelki epatują bogactwem. Regał powala na kolana, a raczej ceny znajdujące się pod produktami na nim.
Zatem zbierając informację dowiadujemy się, ze takie wody smakują bardziej orzeźwiająco ( jeśli można mówić o smaku czegoś co z reguły nie ma chyba smaku ), są ulubionymi wodami Madonny, Paris Hilton, butelki są zaprojektowane przez Calvin'a Klein'a lub zdobione kryształami Swarovskiego.
Wiele razy stałem w kolejce za kimś kto kupował akurat wodę VOSS. Żadna z tych osób nie wyglądała na wybiegową piękność. Niektórzy nawet kaszleli więc zdrowie było w kiepskiej formie. Niektórzy tłumaczą, że nie zanurzą swoich ust w innych wodach niż Evian, czy Fiji. Brzmi snobistycznie nieprawdaż?
Teraz tak na serio, znam parę osób, którym można pozazdrościć urody, a żadna z nich nie słyszała w życiu o takich wodach.  Przypuszczam, że dla ludzi, którzy musza zważać na budżety (np dla mnie) taka woda również smakowałaby bardzo dobrze. Nawet jeśli woda mineralna za 8 zł nie byłaby oszałamiająca, to wmówiłbym sobie, że smakuje wyśmienicie.
Musze krótko wyjaśnić, że nie naśmiewam się z Almy czy też ludzi, którzy robią tam zakupy ponieważ część mojej rodziny kupuje tam wiele produktów, których nie dostanie się nigdzie indziej i to jest niesamowite. Zadziwia mnie tylko fenomen płacenia za markę wody, która płynie do nas prosto z Fiji lub norweskiego lodowca. Może da się wtedy poczuć ten dreszczyk emocji związany z piciem takiego drogiego trunku.
Wyobraźcie sobie sytuację, w której wracacie do domu, a Wasza mama, babcia, chłopak, dziewczyna podlewają kwiaty wodą w butelce z napisem VOSS. Można w tej sytuacji ponownie nalać do butelki zwykłej kranówy i nosić ją ze sobą wszędzie. Gdzie podziały się czasy, w których o popularności i postrzeganiu człowieka decydowały inteligencje i charakter, a nie butelka z której pijemy wodę czy znaczki na ciuchach.
Całe szczęście, że nadal są ludzie, którzy postrzegają świat prawdziwymi wartościami.
Przyjaźń, miłość, Bóg, rodzina, VOSS.. nie, tylko żartowałem!

Tak więc maturzyści! Pijcie kranówę i nie dajcie się zwariować!
Cenami będziemy martwić się na studiach :P



poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wsiadać czy nie?




6 rano, przystanek, 3 osoby stoją jak na baczność, bo mróz smaga niemiłosiernie. Ten obraz widzę 3 razy w tygodniu. Gdy dochodzę do nich na parę kroków zaczyna nas łączyć już nieco więcej. Wszyscy razem czekamy na niebiesko-białą śmierć.
Prawie wszyscy podróżujemy autobusami do szkoły. Każdy zna ból zajętych miejsc i dziurawych dróg.
Na myśl nasuwa się jeszcze fenomen starszych osób jadących o 6 rano do centrum miasta. Jeśli ktoś z Was wytłumaczy mi dokąd Oni tak jadą, to będę Jego dłużnikiem do końca życia! :)
Z własnych obserwacji mogę łatwo wyróżnić parę grup podróżujących komunikacją dowolnego miasta:

1. 'Torba mi się zmęczyła' - to zazwyczaj Panie w wieku 55+ ( nie chciałbym wrzucać wszystkich kobiet do jednego worka, ponieważ wiele z nich jest cudowna i oddałaby swoje miejsce naprawdę zmęczonemu człowiekowi!) które siadają na siedzeniu od zewnątrz, a pod oknem kładą torbę, reklamówki, co kto ma. Gdy zapytasz o wolne miejsce, spojrzy na Ciebie z wielkim wyrzutem, że miałeś czelność zapytać jak gdybyś nie widział, że torby się zmęczyły.

2. 'Perfumerie' - pięknie wystrojone, starsze Panie (od czasu do czasu mężczyźni) które siadają na siedzeniu tuż przy kierowcy. Robią to chyba z premedytacją albowiem za każdym razem gdy drzwi otwierają się by ktoś mógł wsiąść ich zapach rozchodzi się po całym autobusie. Sprytnie nieprawdaż?

3. 'Kto pierwszy ten lepszy' - wstyd to przyznać lecz tutaj królują chłopacy. Widząc nadjeżdżający autobus pchają się w stronę drzwi, by zająć odpowiednie miejsce.

4. 'Śmierdziele' - zazwyczaj uczniowie wracający do domu po ciężkim dniu, którzy zazdroszcząc Panią z drugiej grupy autobusowych indywidualności wykorzystują ich patent.

5. 'Centrum informacji turystycznej' - gdy takiego zapytasz o której jedzie autobus, przykładowo na Poznań, poda Ci dokładną godzinę, peron na dworcu, a czasami nawet Dane kierowcy.

6. 'Właśnie odjechał' - to osoby, które są wiecznie spóźnione. Gdy przystanek jest za rogiem, modlą się by autobus właśnie tam nie stał, gdy zza niego wyskoczą. Gdy widzą jego tył to czekają, a gdy nikogo nie widzą pocieszają się, że jeszcze nie przyjechał, gdy prawda jest taka, że właśnie odjechał. Na marginesie to sam należę do tej grupy :P

7. 'Letni powiew' - chociaż nie ma znaczenia czy jest to lato, zima czy przedwiośnie. Te ewenementy prawie zawsze są nieco nieświeże. Gdy nadchodzą na przystanek słychać głośne jęki osób czekających na autobus.

8. 'Skazańcy' - to uczniowie ogólniaków oraz studenci po imprezach. Jadą z minami przypominającymi angielskie buldogi (nie obrażając zwierząt, naprawdę). Wsiadając do komunikacji nigdy do końca nie są przekonani o słuszności swojego czynu. W końcu nigdy nie jest za późno, żeby zawrócić.

9. 'Nieprzytomni' - znasz ich tylko z widzenia, bo gdy wsiadasz oni już śpią. Cechują ich słuchawki na uszach, czasami podkrążone oczy, lecz w większości przypadków plecaki przy nogach.

10. 'Sekretarki' - dziewczyny z pierwszych klas ogólniaków, które są tak podekscytowane szkołą, chłopakami w szkole, śniegiem, deszczem, butami, dosłownie WSZYSTKIM. 7 rano, 22 - godzina nie jest ważna, buzia się nie zamyka. Czasami aż człowieka korci, żeby wypchnąć taką przez drzwi w środku drogi. Myśli tej przyświeca wizja, w której po dokonanym wyżej wymienionym czynie cały autobus wstaje i nagradza go oklaskami.

Jak łatwo zauważyć większość grup tworzymy my - uczniowie. Teraz chwila statystyki.
Jak podaje Wydz. Profilaktyki i Analiz BRD Komendy Głównej Policji kierujący AUTOBUSAMI przyczynili się do powstania 177 wypadków, to nieco ponad 1% ogólnej liczby wypadków w całym roku. Rannych zostało ponad 300 osób. Z roku na rok wypadków jest coraz mniej. Chciałbym zapytać teraz dlaczego w żadnej statystyce nie ma wzmianki o osobach, które jadą autobusem i modlą się o śmierć. Tak, często gdzieś w tle słychać ' dlaczego on się tak wlecze?! Błagam zabij mnie! Zaraz się spóźnię'. Może wtedy mniej osób spóźniałoby się do pracy, szkoły?
Autobusy, tramwaje, pociągi. Każda komunikacja ma też dobrych bohaterów. Bezinteresownych i nie dbających o rozgłos. Ma też porządnych kierowców i motorniczych.
Bądźmy jak oni.
Zaś my, maturzyści dajmy sobie na wstrzymanie. Jeszcze tylko 4 miesiące takiej męki :)

P.S. Pozdrawiam wszystkich z prawem jazdy i samochodem !

P.S.2 Znacie jeszcze jakieś grupy autobusowo-społeczne?



czwartek, 3 stycznia 2013

Zabijacz czasu czy może coś więcej?

Dzisiaj chciałbym zadać Wam na wstępie pytanie:
Czy muzyka znaczy dla Was w życiu coś więcej, czy jest tylko zabijaczem czasu, ciszy?

Pozwólcie mi na chwilę prywaty. Otóż dla mnie muzyka jest czymś, czego nie da opisać się słowami. Towarzyszy mi absolutnie wszędzie! Autobus, droga do domu ze szkoły, powrót od mojej dziewczyny, spacer, samotne godziny oczekiwania na coś. Wszędzie tam mój towarzysz to średnio trzy i pół minuty radosnych lub smutnych, żywych lub nostalgicznych dźwięków. Wszystko w zależności od nastroju i sytuacji.
Jest jeszcze coś nad czym warto się zastanowić. Dobór piosenek na naszych listach odtwarzania. Wiem, że nie każdy zwraca uwagę na to, czego słucha. Mam na myśli teksty piosenek. Niektórym wystarczy tylko wpadająca w ucho melodia i już. Osobiście lubię wiedzieć o czym jest dana piosenka, bo to pomaga ' przeżyć ' mi ją razem z jej wykonawcą. Szczerze, to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której słucham piosenki, nóżka sama wystukuje wkręcający się rytm, a wokalista śpiewa o tym, jak to pewnego razu napadł na najbliższy warzywniak w okolicy. Serio.
Frank Ocean powiedział kiedyś coś w stylu ' gdy jesteś szczęśliwy słuchasz muzyki, a gdy jesteś smutny - wtedy zaczynasz rozumieć słowa '. Trafne zdanie czyż nie? Zarówno ja, jak i wiele osób mogłoby się pod tym podpisać.
Krótko podsumowując, to właśnie parę dźwięków może pozwolić nam poczuć radość, smutek, może też pomóc wyrazić nam siebie i swój nastrój. Muzyka jest wszędzie, otacza nas każdego dnia. Na ulicy, w szkole. Tylko od nas zależy w jaki sposób i czy w ogóle ją usłyszymy.


P.S. Czy mieliście kiedyś wrażenie jakby jakaś piosenka (jej słowa) były napisane o Waszym życiu? W taki sposób, że aż ciarki Was przechodziły?
Ja miałem... wiele razy! Może to własnie jeden z powodów, dla których tak uważnie śledzę teksty moich ulubionych artystów. Kto wie.. To jest jak uzależnienie. ZDROWE uzależnienie.
Życzę Wam tego samego!!

środa, 2 stycznia 2013

Od początku

Dopiero teraz zaczynałem brać pod uwagę to, że coś może się nie udać. Pisząc ' coś ' mam na myśli dosłownie każdą sprawę. Zaczynając od spóźnienia się na lekcję, do nieudanej pogoni za odjeżdżającym autobusem do domu. Pesymista - człowiek, który dostrzega tylko negatywną stronę wszystkiego - taką informację ujrzymy wklepując szybko w internet te parę liter. Otóż nie jestem wcale pesymistą, no chyba, że chodzi o widok autobusowego zderzaka, na którym znajduję się rejestracja zdająca się mówić "NASTĘPNY ZA GODZINĘ". Ale od początku!

Mam imię po najbardziej znanym celniku w Biblii i mieszkam w spokojnym mieście. Bydgoszcz nie jest taka zła. Piszę prawdę. No bo jeśli chodzi o.. dobra, wróćmy do tematu. Mam 20 lat i zacząłem ostre odliczanie do projektu MATURA 2013, który czai się tuż za rogiem. Może i mawiają, że strach ma wielkie oczy, ale my się strachu nie boimy. Serio. Jak możemy się bać czegoś, do czego przygotowują nas od podstawówki? Test. Mijają 3 lata i kolejny. Swoją drogą egzamin gimnazjalny jest już jak taka mała matura. No i wreszcie mijają kolejne 3 lata i pojawia się nasza życiowa zmora. ' Bez matury nie ma przyszłości synu ' , albo to ' matura otwiera drogę do przyszłości ' - z tym, że to akurat prawda. 

W moim przypadku po małej maturze wybrałem nieco dłuższą drogę do egzaminu dojrzałości. Poszedłem do technikum. Nie zrobiłem tego celowo, aby mieć rok w zapasie... tak myślę. Wracając do przestróg płynących z góry, w każdej z nich jest nieco prawdy. Lecz irytuje mnie jedna rzecz. Pozwólcie, że podzielę się nią z Wami. Człowiek uczy się, naprawdę sumiennie się uczy do tego sądnego dnia egzaminu i naprawdę odmawia sobie wielu przyjemności i rozrywek. Czuje w środku, że tak trzeba, wie, że może coś osiągnąć taką ciężką pracą. Wszystko się układa i zaczyna przybierać naprawdę dobre kształty, gdy nagle pojawiają się ' oni ' . Ludzie, którzy nic nie robią, przysłowiowo lecą w kulki i są autentycznymi bezmózgowcami. Aż mnie telepie w środku. Gdy zapytasz takiego gdzie wybiera się po szkole, odpowie Ci, że jeszcze o tym nie myślał lecz chętnie by skoczył na piwko. Tutaj zamykają się ich potrzeby. Impreza goni imprezę, a na ich ustach pojawia się słowo ' Melanż ' znane już chyba każdemu miejskiemu słownikowi. 
Gdyby tak porządnie się zastanowić otacza nas wiele właśnie takich osób. Na myśl przychodzi hasło z internetowych portali rozrywkowych " Idiots. Idiots everywhere. " Nie boję się zaryzykować stwierdzenia, że chyba każdy z nas zna takich obiboków. Może sprawiedliwości nie ma wszędzie, ale nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której ja nie otrzymuje świadectwa dojrzałości, a taki kasztaniak wychodzi ze szkoły ze zdaną maturą.
 To właśnie skłania mnie do uwydatnienia odrobiny pesymizmu w sobie. Więc zanim odłożycie zeszyty i książki z myślą, że już starczy nauki - pomyślcie o tych ignorantach z imprez po lekcjach i zapamiętajcie jeszcze parę ważnych dat czy postaci ze świata literackiego. Nie dajcie się tak łatwo i pozostańcie wojownikami. Oczywiście w głębi ducha, bo nikt nie chce, aby lista osób w klasie nagle zmalała.